piątek, 22 listopada 2013

Francuski łatwo i przyjemnie - recenzja

Kiedy uczymy się języka obcego, szczególnie w pierwszej fazie nauki bardzo ważna jest komunikacja. Nieważne jak, ważne, żeby nasz rozmówca zrozumiał lub domyślił się, na bazie dostarczonych mu informacji, o co nam chodzi. Jak przełamać strach i zacząć mówić? Można np. sięgnąć po samouczek Francuski łatwo i przyjemnie oparty na metodzie ASSIMIL.

Na czym polega metoda ASSIMIL?
Powtarzając za jej autorami, metoda opiera się na nauce języka obcego w podobny sposób, w jaki uczymy się języka ojczystego, czyli głównie poprzez słuchanie i powtarzanie, które powinno zaowocować samodzielnym mówieniem.

 
Jak wygląda samouczek?
Składa się z dwóch części nazywanych fazami. Pierwsza część to faza pasywna, która polega na słuchaniu, powtarzaniu i próbie zrozumienia dialogów. Druga część to faza aktywna, która polega na zastosowaniu zdobytej w pierwszej fazie wiedzy w praktyce, czyli na samodzielnym formułowaniu zdań i wprawianiu się w mówieniu. 


Co zawiera samouczek?
- 113 lekcji (dialog, tłumaczenie na język polski, w początkowej fazie nauki również transkrypcja fonetyczna, ćwiczenia)
- płyta CD z nagraniami do dialogów
- co kilka lekcji bilanse gramatyczne
- odpowiedzi do ćwiczeń
- część gramatyczna będąca podsumowaniem zagadnień gramatycznych, które pojawiły się w dialogach
- słowniczek francusko-polski 
- wyjaśnienia jak korzystać z metody ASSIMIL 
- dialogi płynnie przechodzą z poziomu A1 do B2
- informacje o cenie znajdziecie TUTAJ 

Co urzekło mnie w tej metodzie?
- bardzo życiowe dialogi zawierające potoczne słownictwo
- aby przerobić jedną lekcję, wystarczy pracować 20-30 minut dziennie
- przydatne i jasne komentarze odnoście gramatyki, słownictwa ale również kultury francuskiej 
- zabawne ilustracje 

Myślę, że ten samouczek jest przede wszystkim dla osób, które lubią systematyczną naukę i nie potrzebują urozmaicenia (wszystkie lekcje mają taką samą formę). Osobiście nigdy nie uczyłam się w ten sposób. Jestem maniaczką gramatyki, lubię wiedzieć co się skąd bierze. Uważam jednak, że ta metoda nauki może przynieść efekty i to w stosunkowo szybkim czasie. Jeśli zależy Wam na opanowaniu języka francuskiego w stopniu komunikatywnym, bo np. wybieracie się niebawem do Francji, to ta metoda może być dla Was i warto przyjrzeć się jej z bliska. 

Jak zwykle zeskanowałam dla Was kilka fragmentów z części pierwszej do ściągnięcia TUTAJ i z części drugiej do ściągnięcia TUTAJ.


za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Nowela

Czy ktoś z Was uczył się już za pomocą tej metody lub innej podobnej? 
Chętnie poznam Wasze opinie!

16 komentarzy:

  1. Ja się uczyłam :). Dojechałam wprawdzie tylko do mniej więcej 50 lekcji (nie pamiętam dokładnie - kilkanaście lekcji po rozpoczęciu fazy aktywnej musiałam przerwać), więc może nie powinnam się wypowiadać, ale... mi jakoś specjalnie ten Assimil nie podpasował. Też jestem maniaczką gramatyki, więc irytowało mnie, że wszystko miałam tam takie rozrzucone. Wierzę, że Assimile mogą być genialnymi podręcznikami, w końcu wielu ludzi je sobie chwali, ale najwyraźniej nie są dla mnie... Jeśli kiedyś wrócę do francuskiego, poszukam innej książki.
    Swoją drogą, w niemieckiej księgarni znalazłam Assimila do polskiego i te "naturalne" dialogi brzmiały, jak na mnie, bardzo sztucznie. O wiele lepiej spisuje się pod tym względem samouczek wydawnictwa Rea (przynajmniej wersja dla Rosjan ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aithne za cenny komentarz!

      Usuń
    2. jestem wdzieczny za fotki -podrecznikow. widze ze nalepszy dla mnie z nich byłby assimil. jednak? w porownaniu z mówimy po francusku platkowa- to zadna rewelacja. (oceniam tu metode. - a nie słownictwo- bo musialbym je zobaczyc. ) te wizyte u dentysty tez rozumiem z tej ksiazki po francusku o komunikacji . a mam platkowa i szypowska. i podreczniki dla szkoł srednich- francais - c est facile. blondynke widziałem pawlikowskiej. moja opinia? rozmowki ma moi zdaniem lepsze. natomiast blondynka mi sie nie podoba. i słyszałem ze ma błedy. jakos papieru jest tez słaba . assimil uwazam za lepszy. wole jednak stare ksiazki do nauki. lus jakies uzupełnienia słownictwa.

      Usuń
  2. Metoda po opisie brzmi podobnie do "Blondyni na językach" :)

    Ale ta rzekoma wymowa to tragedia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- spojrzałam na wymowę i zbladłam ;) rozumiem, że dla osoby początkującej lepsze to niż nic, ale bez przesady...

      Usuń
    2. Faktycznie zapis fonetyczny za pomocą polskich liter nie wygląda zbyt dobrze. W ogóle nie jestem zwolenniczką zapisywania w ten sposób słów, a co dopiero całych zdań. Lepiej zanotować obok zasadę, np maison --> ai =[e], s =[z bo miedzy samogloskami] i potem próbować czytać. Ale rozumiem, czym się kierowali autorzy książki. Większość moich uczniów ma problem z zapamiętaniem zasad wymowy, więc na tym etapie nauki nie widzę sensu obarczać ich jeszcze nauką oryginalnego zapisu fonetycznego (chociaż nie jest on znów taki skomplikowany). Czasami trzeba iść na kompromis :) Poza tym nie da się ukryć, że uczniowie uwielbiają notować w ten sposób wymowę, a walka z tym to jak walka z wiatrakami. W sumie jeśli ułatwia im to naukę, to ich sprawa :)

      Usuń
    3. Swoją drogą, pisałam już o tym wcześniej TUTAJ

      Usuń
  3. Nie znam tej metody, ale słuchanie i powtarzanie nie ma nic wspólnego z nauką mówienia przez dzieci czyli nauką języka ojczystego (tak można nauczyć mówić papugę :) ). Zanim dziecko zacznie mówić, mija określony czas, chociaż dane słowo słyszy setki razy. Najpierw uczymy się odczuwać otaczający świat, później zaczynamy rozumieć język mówiony, który go opisuje. Dopiero później zaczyna się mówienie, a na samym końcu pisanie i rozumienie języka pisanego. Myślę, że na początku nauki słuchanie jest znacznie ważniejsze niż powtarzanie. Ale słuchanie w kółko tego samego nagrania nie wniesie nic nowego do nauki.
    Ja do nauki francuskiego korzystam z metody 5s, której twórcą jest Piotr Mart. Ta metoda właśnie oparta jest na nauce w sposób naturalny tak jak uczyliśmy się języka ojczystego. Ta metoda to właściwie kompendium wiedzy w jaki sposób nauczyć się języków obcych. Przyznam, że wyniki są rewelacyjne :)
    Przez 10 lat uczyłam się niemieckiego, ale na studiach z trudem zdałam egzamin na B1, mimo, że zawsze miałam oceny bdb ze sprawdzianów i odpowiedzi. W szkole nauczono mnie gramatyki i wkuwanie słówek na pamięć, ale o komunikacji nie było mowy. Uznałam po prostu, że nie mam talentu do języków. Jednak okazało się, że to nie prawda, bo każdy kto mówi jednym językiem (ojczystym) może opanować kolejny. Tylko trzeba wiedzieć w jaki sposób się uczyć :)
    Ja od kwietnia mieszkam we Francji. Przeprowadzając się tu umiałam tylko bonjour, au revoir i merci. Miesiąc temu (po 6 miesiącach życia we Francji i 3 miesiącach nauki) byłam na poziomie A2/B1 (tak stwierdzono na egzaminie, gdy sprawdzałam czy moja znajomość francuskiego pozwala na zapisanie się na kurs techniczny z zagadnień w budownictwie). Od miesiąca opiekuję się francuskojęzycznymi dziećmi i nie mam żadnych problemów z komunikacją zarówno z dziećmi, jak z ich rodzicami i nauczycielami. Odrabiam nawet z dzieckiem jego lekcje (ale to tylko siedmiolatek ;) ). Nie mówię perfekcyjnie, może nawet z dużą ilością błędów i prostym językiem, ale Francuzi mnie rozumieją i są zaskoczeni, że w tak krótkim czasie to możliwe. A co najważniejsze, że dzięki metodzie 5s nie tłumaczę języka, jak to ma miejsce przy nauce tradycjonalnymi metodami, tylko odczuwam język, a to przekłada się na możliwość komunikacji i pozbycie się tzw blokady językowej. Ktoś by mógł powiedzieć, że żyjąc zagranicą jest łatwiej, ale na mojej ulicy mieszkają Polacy, którzy nie mówią po francusku, mimo spędzonych tu 4 lat. Więc wszystko zależy od motywacji i dobrej metody:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Justyno. Świetny blog, uwielbiam go czytać! Może w wolnym czasie zapoznasz się z metoda 5s. Jestem ciekawa Twojej opinii.

    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jestem przy lekcji 93 i duużo się z tym nauczyłem, od Assimila zaczynałem od samego początku swoja przygode z francuskim i jest to taka moja solidna podstawa :)

      Usuń
  4. ...a czy ktoś uczył się z kursu Francuski-Raz a dobrze (LINGO). Myśle że dużo lepszy od ASSIMILA pod względem rozkładu materiału, gramatyki i wyrażeń potocznych. Może by ktoś zrobił recenzje :) http://chomikuj.pl/annulllaa/J*c4*98ZYKI/j.+francuski/Francuski+kurs+-+ksi*c4*85*c5*bcka+*2b+mp3,2

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sprawdzilam wiele kursow multimedialnych i na kursy tez chodzilam i tak sobie wspominam tamten czas.Obecnie francuskiego uczy mnie nauczycielka j.francuskiego ktora jest rodowita francuska i zaluje ze od razu sie nie zdecydowalam na ten krok, i mysle ze osoby ktore mieszkaja we francji powinni tylko z takiej opcji skorzystac

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy uczy sie inaczej i nie wszystko wszystkim pasuje. Ja nie jestem w stanie zapamiętać słowa jesli tylko je słyszę, muszę je zobaczyć na papierze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie. Każdy uczy się inaczej. Należy dopasować metodę do własnych możliwości i oczekiwań. Może akurat komuś spodoba się metoda proponowana przez Wydawnictwo Nowela :)
    Nauka z native'em ma swoje plusy i minusy. Moim zdania sprawdza się, kiedy mamy już opanowaną gramatykę. Z opowieści moich uczniów wiem, że rzadko zdarza się, żeby native znał dobrze zasady gramatyki. Natomiast jest bezapelacyjnie idealny do konwersacji. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawi mnie, ile czasu (miesięcy) trzeba żeby skończyć 50 pierwszych lekcji francuskiego (Assimil). I czy faktycznie te 30 minut dziennie wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  9. Uczyłem się a Assimilem języka angielskiego. Zacząłem na początku tego roku, właśnie zakończyłem cały kurs i miałem już sesje na skypie z obcokrajowcami :)
    Byłem przekonany, że nie mam absolutnie żadnego talentu di języków. Korzystałem z wielu metod, podręczników(wspomniany powyżej "...Raz a dobrze" też przerobiłem, albo raczej próbowałem przerobić...). Wszystko na nic. Podręczniki nudne, frustrujące, zupełnie nic nie wnoszące. Do czasku kiedy natknąłem się na filmik włoskiego poligloty Luca, gdzie wspominał, że korzysta właśnie z Assimil. Swoją drogą, zauważyłem, że z Assimila korzysta/ło wielu słynnych poliglotów. Te samouczki(chociaż to chyba obraza dla tych książek...) są świetne. Dają solidne podstawy języka, co najważniejsze- języka mówionego. Cała zasada opiera się na żywym języku, na dialogach. Aby przerobić ten kurs potrzeba około pół roku.Assimil zaskoczył mnie przede wszystkim "dziwną" metodą wprowadzania zasad gramatycznych bardzo powoli i nie w całości. Np. czasownik "to be" poznajemy na bazie dialogów, poprzez kilka lekcji. Na pierwszej lekcji poznajemy drugą i pierwszą osobę liczy pojedynczej, na drugiej lekcji kolejną i tak dalej... Wiem, że niektórym wydawać się to może dziwne, ale gwarantuję, że zostaje w głowie i co najważniejsze- nie "miesza się" potem, przy używaniu tego w praktyce. Tak samo z czasami. I to wszystko pokazane na dialogach. Obecnie zacząłem uczyć się z Assimilem niemieckiego, pisząc te słowa przerobiłem już siedem lekcji. Jestem bardzo zadowolony. Uważam te książki za moje odkrycie roku, i żałuję tylko, że wcześniej nie wpadły w moje ręce ;) Pozdrawiam! Kacper

    OdpowiedzUsuń
  10. P.S. Blondynka Na Językach to zupełnie inny kurs. Nie ma nic wspólnego z Assimilem. Jedynie układ zdań jest taki sam(po jednej stronie język obcy, po drugiej nasz ojczysty). Napisałem właśnie "zdań" ponieważ Blondynka to nauka zdań wyrwanych z kontekstu, to nie są dialogi. I nie ma tam gramatyki. Jedynie nauczycie się na pamieć jakichś tam zdań, ale trudno po tym kursie Blondynki będzie wam budować własne wypowiedzi. Sam nabrałem się na ten kurs.... Z dobrych książek polecam także wydawnictwo Wiedza Powszechna i ich legendarne Mówimy Po Francusku(do innych języków też są). Podręczniki zresztą także inspirowane metodą wykorzystywaną przez Assimil. Kacper

    OdpowiedzUsuń