poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Francuzie, ściągnij buty!

Według staropolskich zasad dobrego wychowania, Polak w gościach ściąga buty! Wystarczy, że przekroczy próg nieswojego domu, a już schyla się, by rozwiązać sznurowadła. Cóż, taki ci to polski odruch bezwarunkowy ;) Nawet jeśli gospodarz lub gospodyni lekko zaprotestują to i tak Polak skończy w skarpetkach. Trzeba szanować cudzą pracę. W końcu odkurzanie i mycie podłóg wymaga czasu i energii. Jeśli Polak będzie miał szczęście, to dostanie pantofle, takie specjalne, zarezerwowane wyłącznie dla gości ;)

Natomiast Francuz nigdy w skarpetkach lub w cudzych kapciach chodzić nie będzie! We Francji nie ma zwyczaju ściągania butów. Ba, widziałam nawet domy, w których domownicy chodzą w butach od rana do wieczora (nie od dziś wiadomo, że Francuzi za czystością nie przepadają:P). Więc niech Wam nawet nie przyjdzie do głowy prosić Francuza o ściągnięcie butów. Jeszcze się na Was obrazi i dopiero będzie. No chyba, że bezpieczeństwo Państwa od tego zależy ;)

A jak już postanowicie przeprowadzić się do Francji, by zamieszkać w jakiejś paryskiej mansardzie lub w domku z niebieskimi okiennicami z widokiem na morze, to nigdy, przenigdy, nie kupujcie dywanów. Wasi francuscy znajomi zadepczą je butami w ciągu miesiąca, góra dwóch ;) 

Źródło : Internet

28 komentarzy:

  1. Nie wiem czy to takie francuskie, ja w Polsce bardzo często się spotkałam z tym, że w gościach butów ściągać jednak nie należy (tj jeżeli jest to jakieś małe przyjęcie, oficjalna wizyta etc, w przypadku krótkich, niezapowiedzianych czy też "stałych bywalców" wiadomo, buty się ściąga, i w sumie tutaj moi znajomi zachowują się tak samo)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wpis jest oczywiście utrzymany w żartobliwej formie. Zgadzam się, że wymaganie od gości ściągania butów w pewnych okolicznościach jest wielkim faux pas. Myślę jednak, że jest to w Polsce dość częste "zjawisko" :) Natomiast we Francji jest to kompletnie nie do pomyślenia.

      Usuń
    2. Ale ja właśnie tutaj też się spotykam z tym, że Francuzi jednak buty ściągają:P no ale to Alzacja i tu dużo rzeczy jednak jest nie po francusku ;) (swojej mamie nawet mówię, że ja nie tyle we Francji mieszkam, ale w Alzacji i to robi różnicę;) )

      Usuń
  2. mysle ze nie tylko to zwyczaj Francuzow, ale i Holendrow i Szwajcarow. zwlaszca tez chodzenie w butach tych samych po domu a potem po dworze, co dla mnie jest nie do pomyslenia, a co zaobserwowalam u niektorych znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie to bardzo dobry polski zwyczaj, który w zasadzie jest w nas "zakorzeniany" już od dziecka. Często na filmach amerykańskich widać, że bohaterowie chodzą po domach/mieszkaniach w butach, także rzeczywiście nie tylko we Francji nie znają tego zwyczaju.

    Inna kwestia, to ta, że nie zawsze wypada się do niego stosować np. małe przyjęcie, na którym nie chcielibyśmy zszokować pozostałych gości widokiem naszych skarpet czy sytuacja kiedy gospodarz sam naciska "ale proszę nie ściągaj butów" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie zawsze i do tej pory ten 'zwyczaj' dziwi. Rozumiem, ze jak sie ma ublocone buty i wpada na chwile do siostry, mamy czy sasiadki raczej sie je sciaga,bo do siebie do domu tez raczej z calym blotem nie wejdziemy, ale zeby zaprosic gosci i wymagac od nich sciagania butow? Moze lepiej po prostu tych gosci nie zapraszac skoro podlogi sa wazniejsze? A moze zamiast w najnowszy krzyk podlogowej mody zainwestowac w poradnik savoir vivre? ;)

      Usuń
  4. o zwyczajach można dyskutować, o zasadach ortografii chyba jednak nie, szczególnie na blogu językowym. Dbajmy więc o czystość podłóg/ a nie podług/,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już poprawiam! I proszę o wyrozumiałość. Wpadki się po prostu zdarzają ;)

      Usuń
  5. fajnie jest miec darmowa korekte :)

    a sprawa zdjemowania butow jest po prostu czescia kultury danego kraju. w Japonii to chyba jeest jeszcze bardziej obowiazkowe niz w Polsce...
    co kraj to obyczaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybki jesteś Uszatku. Ledwo co przeczytałam nowy wpis na Twoim blogu, a tu proszę - komentarz od Ciebie. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Przypomniala mi sie taka "prywatka" w Finlandii, na ktorej bylo sporo studentow z roznych krajow. Nie musze dodawac, ze w Finlandii sciagalo i pewnie nadal sciaga sie buty juz od progu i kazdy o tym dobrze wie. Na owej prywatce ja odruchowo sciagnelam swoje buty (to bylo pozna wiosna, wiec sniegu nie bylo i padac tez nie padalo). Kolezanka Szwedka rowniez, Wegierka tez spojrzala na nas i sciagnela. Jedyni, ktorzy sie opierali i probowali sforsowac prog pokoju, to Francuz i Wloch. No ale Finowie skutecznie im wyjasnili co oznaczaja dobre maniery "po finsku" i zartobliwie, acz stanowczo pozbawili ich obuwia... (jeden lapie od tylu , a dwoch innych lapie za buty). Zgadnijcie kto mial dziurawe skarpetki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to rozbawiło :D jeden Skandynaw to w Polsce w zimie wchodząc do biura znajdującego się w mieszkaniu ściągnął buty, żeby nie pobrudzić białej podłogi <3

      Usuń
  7. Cóż... Mieszkając w Clichy sama chodziłam w butach po mieszkaniu, u Fabiana podobnie. Teraz mieszkam na swoim i buty ściągam zaraz po przekroczeniu progu. Za każdym razem, gdy Ch. ma do mnie wpaść myślę żeby wypucować mieszkanie na błysk łącznie z podłogą, ale potem dochodzę do wniosku, że to nie ma sensu, ponieważ Ch. właduje mi się na piętro w butach... O dywanie myślę, ale mimo wszystko nie wiem, czy ma sens. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to kiedy wchodzimy na scenę, wszyscy obowiązkowo zdejmujemy buty. ;)

      Usuń
  8. A ja preferuje francuskie standardy. Sama w domu chodze w pantoflach, ale jak ide z wizyta,to nie ma opcji, ze zdejme buty. Sama zreszta tego tez nie wymagam od gosci. Umalowana, uczesana, w wieczorowej skuience i pantoflach? Przykro mi ale nie w moim stylu!Po za tym tu wszedzie sa albo parkiety (w kamienicach i starych domach) albo kafelki (w nowych budynkach) tak wiec nie widze problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwyczaj nieściągania butów pewnie wynika z ogólnej gościnności i uprzejmości Francuzów. Ale rzeczywiście zauważyłem że pantofle, są znacznie mniej popularne we Francji niż w Polsce. A jak Francuzi zauważyli jak chodzę w klapkach (takich plastikowych) to zaczęli sobie żartować, czy się przypadkiem na basen nie wybieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że to wspaniałe. Osobiście myślę, że jeśli kobieta w eleganckiej sukience, która napracowała się, żeby wyglądać perfekcyjnie kończy w obgryzionych przez psa kapciach to coś tu jest nie tak. :)
    http://designdetector.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam jestem za butami w gościach. Jakoś brzydzę się w kapciach chodzić, które na nogach mogło mieć wielu. Ale jeśli w domu małe dziecię, albo podłogi drewniane i widać, że gospodynię serce boli, że ja w buciorach (a nie daj Boże w szpilach) na olejowaną podłogę się pcham, to ściągam i na boso śmigam. Miękkie serce mam, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda ! U mnie trzeba sciagnac buty z powodu halasu a zawsze duzo przepraszam na to, ze prosze gosci o sciagniecie butow. zaprosze w przyszlosci wiecej Polakow a juz nie bede sie wstydzila z tej prosby ! :p

    OdpowiedzUsuń
  13. W Angli zależy czy ktoś ma dywany czy nie. W większośći się jednak nie ściąga butów, zwłaszcza jak to jest party.

    OdpowiedzUsuń
  14. O ile z nieściąganiem butów w gościach się zgadzam w 100%, jeszcze zależy kto nas gości, jak ktoś bliski to spoko, albo jak wpadamy posiedzieć u bliskich przyjaciół i się pośmiać, ale na takim jakimś przyjęciu to uważam ściągnięcie butów za nietakt, moim zdaniem paradowanie w skarpetkach wygląda nieelegancko. :D Co do chodzenia po domu w butach... chyba bym umarł albo odrąbał sobie stopy ze zmęczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  15. A moja francuska sąsiadka z "naprzeciwka" plus jej 4 nastoletnich synów plus często chmara ich kolegów zostawiają całe obuwie przed drzwiami, na korytarzu. Zastanawiałam się ostatnio, czy im nie powiesić choinki zapachowej na poręczy, bo jedzie jak..! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ha takiego czegoś jeszcze we Francji nie widziałam :) Musiałaś trafić na niezłą maniaczkę sprzątania! Que la force soit avec :):)

      Usuń
  16. Co kraj to obyczaj :) Ale w Polsce to też nieoczywista sprawa, tzn. dla mnie od dziecka też jest oczywiste, że się buty zdejmuje, ale kiedyś na jednym forum (chyba na gazecie) zwolennicy chodzenia w butach mało się nie pozabijali ze zwolennikami zdejmowania ich, a wyciąganie jednym i drugim hipotetycznego pochodzenia było atakiem chyba najlżejszego kalibru ;) Ja tam wychodzę z założenia, że nikomu korona z głowy nie spadnie od pokazania skarpetek, natomiast głupio wnosić komuś brud do domu. Nawet w mojej firmie (w Polsce) w biurze zdejmujemy buty i chodzimy w skarpetkach, ale wiem, że to trochę nietypowe.

    Ale, tu gdzie mieszkam teraz we Francji, podłogi w mieszkaniach są prawie w całości wyłożone płytkami, tylko w sypialniach są panele. Dla mnie to masakra, bo po domu chodzę tylko boso i najchętniej wyłożyłabym wszystko dywanami, ale chyba faktycznie wpisuje się to we francuski zwyczaj noszenia butów w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie, w pracy ściągacie buty? Aż się boje zapytać, co to za praca ;)

      Usuń
    2. Portal internetowy ;) Poważnie, dzięki temu jest czysto i atmosfera trochę domowa. Dress code'u też oczywiście nie ma i bardzo to sobie chwalę.

      Usuń