czwartek, 25 czerwca 2015

Wakacje à la française

Zapraszam Was na nowy wpis z serii "W 80 blogów dookoła świata". Dla niewtajemniczonych : jest to projekt, w którym polscy blogerzy językowo-kulturowi, rozsiani po całym świecie, wybierają jeden wspólny temat i przedstawiają go ze swojej perspektywy.
 
Do tej pory na blogu, w ramach projektu, ukazało się 8 wpisów, które znajdziecie TUTAJ.

Dziś, z racji zbliżających się wakacji, spróbuję odpowiedzieć na pytanie : gdzie Francuzi jeżdżą na urlop

Francuzi mają dużo szczęścia. Tak naprawdę nie muszą w ogóle wyjeżdżać poza granice Francji. Góry, morze, ocean i wiele urokliwych miejsc w głębi kraju są w stanie przygarnąć chyba każdego spragnionego odpoczynku Francuza. Czasami wystarczy pojechać do sąsiedniego regionu, by poczuć się "za granicą". Pamiętam moje zaskoczenie podczas zwiedzania Les pays de la Loire. Miałam wrażenie, że odkrywam całkiem obcą mi Francję ;) Tego lata planuję odwiedzić Alsace i z opisów blogerek mieszkających w tym regionie wnioskuję, że zaskoczę się nie raz :) 

Mimo że Francuzi doceniają uroki ojczyzny, lubią również jeździć za granicę, a za cel podróży często wybierają egzotyczne miejsca. Dzisiaj spróbuję opisać kilka francuskich  sposobów na spędzanie wakacji. Niektóre sprawdziłam na własnej skórze, inne znam z opowieści lub z telewizji. Zapraszam do lektury. Mam nadzieję, że poczujecie podmuch letniego wiatru na plecach i smak morskiej wody w ustach :)

1. Club de vacances 

Z tym modelem spędzania wakacji spotkałam się po raz pierwszy właśnie we Francji. Jest to chyba najbardziej ulubiona forma odpoczynku klasy średniej. Wyobraźcie sobie hotel gdzieś poza granicami Francji, gdzie gośćmi są wyłącznie Francuzi a cała obsługa mówi po francusku - właśnie trafiliście do raju zgodnie z francuską definicją tego pojęcia ;) Ten sposób spędzania wakacji mówi wiele o francuskiej mentalności. Francuzi lubią poczucie bezpieczeństwa, a to miejsce im to gwarantuje. Z jednej strony mogą pochwalić się urlopem za granicą, z drugiej spędzają czas wśród swoich, niczym się nie stresując. 

Miałam okazję sprawdzić ten model na własnej skórze i niestety nie jest on dla mnie... Większość francuskich turystów w ogóle nie opuszcza hotelu (może nie mają na to funduszy, a może zwyczajnie ich to nie interesuje) i tak naprawdę nie ma żadnego kontaktu ani z kulturą, ani z językiem kraju, do którego przyjechali, oprócz degustacji kilku regionalnych potraw przemyconych przez szefa kuchni do hotelowego menu.

Oczywiście nikt nikogo nie trzyma siłą w hotelu i można samemu zwiedzić to i owo. Większość Francuzów wybiera jednak autokarowe wycieczki organizowane przez hotel. Ale premièrement - są one o wiele droższe niż koszt zwiedzania na własną rękę, deuxièmement - należy wykazać się nie lada cierpliwością (pamiętacie szkolne wycieczki i wszystkie niedogodności związane z dużą liczbą uczestników?) Raz brałam udział w takiej wycieczce - w przerwie na lunch udaliśmy się całą grupą do restauracji, w cenie wycieczki wliczony był posiłek, za napoje należało płacić osobno, Francuzi wyszli bez płacenia i biedna kelnerka musiała biec za nami aż do autokaru, a później przez pół godziny egzekwować należności :)

Podsumowując, pobyt w takim hotelu sprowadza się do byczenia się przy basenie, gdzie rytm dnia wyznaczany jest godzinami posiłków a wieczory spędza się na  szeroko pojętej rozrywce dostarczanej przez młodych animatorów (gry, zabawy, skecze, konkursy, wieczorki taneczne, etc.).

Wiem, że taki model odpoczynku odpowiada wielu osobom i nie chciałabym go tutaj zbytnio krytykować, czasami potrzebujemy oddać się leniwemu fare niente, ale jeśli udajemy się do obcego kraju, żal nie skorzystać z okazji i nie porozmawiać z tubylcami (kalecząc angielski ;)) i nie liznąć lokalnego kolorytu. 
Wśród zwolenników tego typu wakacji dominują rodziny z dziećmi i aktywni emeryci. 

partir à l'étranger
passer les vacances dans un club de vacances


Kreta 2013 - archiwum własne
Hotel wyglądał o wiele lepiej w nocy niż za dnia ;)


2. Croisière

Ostatnio we Francji bardzo modne stały się rejsy wycieczkowe, które mogą trwać od kilku dni do kilku tygodniu. Francuscy turyści pływają po morzach i oceanach, schodząc od czasu do czasu na suchy ląd, by zwiedzić egzotyczne miejsca. Niektóre rodziny oszczędzają latami, by móc w końcu zaznać tej namiastki luksusu. Idealny pomysł na spędzenie urlopu dla osób, które lubią sączyć drinki i kontemplować godzinami bezmiar oceanu, mają zasobny portfel (by móc skorzystać z dodatkowych usług typu : masażystka, kosmetyczka, akupunktura, kasyno) i przede wszystkim nie cierpią na chorobę morską i klaustrofobię :P  

 partir en croisière
avoir le mal de mer


Źródło : Internet
 
3. Tourisme vert 

Francuzi lubią spędzać czas na łonie natury. W górach wynajmują un chalet (domek drewniany), nad morzem un mobile home, a na wsi un gîte (domek agroturystyczny). Jeśli lubią czuć się "jak w domu", wynajmują une chambre d'hôte (pokój w pensjonacie prowadzonym przez osoby prywatne). Mieszkają pod jednym dachem z mieszkańcami i korzystają z ich wiedzy, by jak najlepiej poznać dany region. Wiele osób przemieszcza się własnym un camping car (kamper). 

Coraz bardziej popularne stają się również un hébergement insolite, czyli bardzo nietypowe miejsca do spania, położone w pięknych zakątkach przyrody. Może to być une yourte (jurta), une cabane dans les arbes (domek na drzewie), une roulotte (cygański wóz) i wiele, wiele innych. 

Osobiście przetestowałam jurtę i domek na drzewie. Pamiętam pierwszą noc wśród gałęzi z dala od cywilizacji, bez prądu i bieżącej wody, gdzie nie działał żaden telefon komórkowy. Wtedy na nowo uświadomiłam sobie czym jest ... cisza....i niczym niezakłócony kontakt z naturą. Jest to bardzo intensywne doświadczenie. Polecam je każdemu! Przy okazji można poczuć się znowu dzieckiem :)
 

Na zdjęciu drugi domek na drzewie, w którym miałam okazję spędzić noc.
Po lewej stronie wisząca kilka metrów nad ziemią kładka, 
która do niego prowadzi.






 Przez okienko zaglądał do nas (a może podglądał nas) las :)



Kibelek spełniający wszystkie normy bio i eko.
W tym miejscu dopiero czuję się więź z naturą ;) 

 

 Nasze śniadanie :)
Jego pojawienie sygnalizował delikatny dźwięk dzwoneczka.
Odpowiednio zabezpieczony koszyczek należało wciągnąć na górę 
za pomocą sznura.

W tym roku, jeśli pogoda dopisze, planujemy spędzić noc w une visiobulle, czyli w przezroczystym namiocie zawieszonym między drzewami. Mam nadzieję, że się uda :) 
 
Źródło : Internet
  
Jeśli temat Was zainteresował, zajrzycie na blogi moich koleżanek blogerek piszących o Francji. Zagadnienie jest bardzo obszerne, więc na pewno dowiecie się czegoś nowego. Zapraszam również w podróż w inne zakątki globu. Miłej lektury !!! :) 

Francja: 
Francuskie i inne notatki Niki - Francuzi na wakacjach 
Love For France - Wakacje w Alzacji i kalendarz pełen niespodzianek 
Gruzja: 
Gruzja okiem nieobiektywnym - Wakacje po gruzińsku 
Hiszpania:
Hiszpański na luzie - Co Hiszpanie robią w lecie? Bycze rozrywki 
Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku - Kirgiskie morze 
Niemcy: 
Niemiecki po ludzku - Niemcy i urlop 
Niemiecka Sofa - Niemieckie wakacje w idiomach
Językowy Precel - Niemieckie wakacje 
Norwegia:
Pat i Norway - Jak Norwegowie spędzają wakacje 
Rosja:
Rosyjskie Śniadanie  W te wakacje nikt nie wypoczął 
Stany Zjednoczone:
Papuga z Ameryki :Gdzie Amerykanie jeżdżą na wakacje?  
Specyfika języka - Amerykanin na wakacjach   
Szwecja:
Szwecjoblog - Jak Szwedzi spędzają wakacje 
Wielka Brytania: 
Angielski c2 - Wakacje Brytyjczyków - dawniej i dziś 
Learn English Śpiewająco - Co robi Brytyjczyk na wakacjach? 
Włochy: 
Włochy by obserwatore - Włoch na wakacjach
Italiachemeraviglia -  Wakacje all'italiana 
Studia,parla, ama - W 80 blogów i włoskie wakacje: morze,seks i podwodne muzeum


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czujesz niedosyt?
Zajrzyj na Facebook, Youtube lub Quizlet :) 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

35 komentarzy:

  1. Pamietam gdy w latach 90-tych i na poczatku tego tysiaclecia panowala moda na rejsy "kulturalne" od Moskwy po Sankt-Petersburg lub odwrotnie. Trasa trwala 12 dni i tym tylko roznila sie od objazdowek, ze nie spalo sie codziennie w innym hotelu lecz na statku. Program byl wypelniony wycieczkami i zwiedzaniem na kazdej przystani, a na pokladzie odbywaly sie odczyty przywiezionych z Francji historykow sztuki i specjalistow od historii tego regionu.
    Co do rejsow morskich nie zgodzilabym sie ze stwierdzeniem, ze to rejsy kilkutygodniowe sa popularne. Oczywiscie istnieja, ale sa produktem raczej marginalnym, Wiekszosc ofert rejsow morskich na rynku francuskim to rejsy kilku dniowe lub tygodniowe. Sprzedaja sie wrecz masowo gdyz w ciagu ostatnich 30 lat ceny poszly w dol , a oferta poszerzyla sie lacznie z ofertami darmowych miejsc dla dzieci. Rejs morski to cos zupelnie wyjatkowego. Osobiscie bylam zachwycona rejsem wzdluz wybrzezy Norwegii i az po Spitzbergen. Byl on wyjatkowo dlugi (dwa tygodnie) i tylko w lipcu. Wszystkie inne trasy na tym samym statku byly krotsze , tygodniowe.
    NA pierwsza probe polecam tez rejsy rzeczne we Francji i Europie. Najwieksza oferte znajdziecie u Croisieurope, tour operatora rzecznego wywodzacego sie z Alzacji (siedzinba glowna w Strasburgu).
    Kiedy wybierasz sie do Alzacji na urlop tego lata?
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Niko za komentarz!
      Na zwykły wycieczkowy rejs bym się raczej nie skusiła, ale taki kulturowy, pourquoi pas :) Pisząc ten wpis, weszłam na dwie czy trzy strony oferujące takie rejsy, gdzie długość wycieczek oscylowała między 1 a 4 tygodnie. Stąd mój wniosek. Na pewno masz rację, że najbardziej popularne są krótkie rejsy. Zaraz poprawię, żeby nikogo nie wprowadzić niepotrzebnie w błąd.
      Alzację mamy w planach. Jak już będę wiedziała dokładnie co i jak, nie omieszkam poinformować o tym odpowiednich "służb" w celu podjęcia odpowiednich kroków ;)

      Usuń
    2. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że rejsy statkiem są tak popularne we Francji! W sumie, jeśli ktoś by mi zaproponował, to czemu nie ;)
      Justyna, jaka to dobra wiadomość, że wybieracie się do Alzacji tego lata! Bardzo się cieszę :)

      Usuń
  2. te domki na drzewach robią wrażenie :) można wrócić do lat dzieciństwa
    ciekawa jak droga jest taka przyjemność :) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak. Za noc + śniadanie dla dwóch osób trzeba zapłacić 100-150 euro.

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o "club de vacances", zaskoczył mnie taki sposób spędzania wakacji ;) I rzeczywiście wydaje mi się dość "emerycki". Fantastyczne zdjęcia z wakacji na łonie natury! Czytałam kiedyś o podobnych nietypowych hotelach w Skandynawii, ciekawe jest to, że w dzisiejszych czasach trzeba tak słono płacić za to, by być z dala od internetu i innych udogodnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sami sobie jesteśmy winni ;)
      Domku na drzewie raczej sobie nie zbudujemy na poczekaniu, ale zawsze można rozbić namiot gdzieś pod lasem lub na dzikiej plaży, by obcować z naturą i delektować się ciszą :)

      Usuń
  4. Bardzo dużo ciekawego słownictwa :) i cóż ciagle się dziwię że Francuzi libią club de vacances.. no ale, tacy już są :) A pomysł na spędzenie wakacji w takim domku, extra! Nie będziesz się bała? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tacy już są i za to ich kochamy ;)

      Faktycznie wszystkie odgłosy natury, kiedy leży się w ciemnościach, pobudzają znacznie wyobraźnię, ale na szczęście nie będę sama. Poza tym znam już dość dobrze to miejsce. Jeśli się uda, to będzie moja czwarta wyprawa tam :)

      Usuń
  5. Zakochałam się w przezroczystym namiocie ! Będę czekać na relację, jeśli uda Wam się spędzić tam noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko się uda, to recenzję masz jak w banku :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Podziwiam właścicieli. Trzeba się nachodzić, nawspinać, żeby to wszystko utrzymać w czystości.

      Usuń
  7. Francuzi mają rzeczywiście fajnie, nie dość, że ich kraj ma tyle pięknych miejsc, to tuż obok Włochy i Hiszpania. Farciarze:)
    W domku na drzewie bałabym się mieszkać...

    OdpowiedzUsuń
  8. A wiesz, we Włoszech crociere też sa bardzo popularne. Na podróże poślubne również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że rejsy przeżywają drugą młodość, prawie jak za czasów Titanica ;)

      Usuń
  9. Kibelek mega :D hehe :) ale te domki na drzewie wyglądają na bardzo przytulne i ciepłe. Oryginalny sposób na biznes. Jak widać można zarobić również oferując spanie i robienie... na drzewie :D a tak serio chętnie sama bym spróbowała, podobnie jak i rejsu, ach rejs tak mi się kojarzy z totalnym lenistwem i błogostanem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych domkach można nocować przez cały rok. Za pierwszym razem byłam tam lutym, a za drugim pod koniec listopada. I jak widać na zdjęciach pogoda w Bretanii zimą nie jest taka zła ;)

      Usuń
  10. Jaaa marzy mi się kilka nocy w takim domku na drzewie...coś wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten koncept powoli zaczyna wchodzić również do Polski. Rozglądaj się dobrze :)

      Usuń
  11. Ale club de vacances to nie jest wcale cos wyjatkowo i tylko francuskiego, inne nacje, Niemcy, Brytyjczycy czy Amerykanie, tez maja swoje club de vacances. Ta formula jest popularna przede wszystkim wsrod ludzi, ktorzy lubia, kiedy wszystko jest zawarte w jednej cenie za caly pobyt "tout compris" albo inaczej mowiac "all inclusive" i nie trzeba sie przejmowac innymi wydatkami czy zalatwianiem czegokolwiek. Ogromna zaleta club de vacances jest to, ze oferuja mase atrakcji, ktorych nie jestes sobie w stanie zagwarantowac, jesli podrozujesz sama, miedzy innymi sporty grupowe i zajecia zorganizowane i w ogole wszelkie sporty, z ktorymi zazwyczaj nie mamy okazji sie zetknac w normalnym zyciu. Dodatkowo organizowane sa zajecia dla dzieci, mozna by powiedziec, ze to takie kolonie dla wszystkich, dla calej rodziny. Pierwszy club de vacances powstal jeszcze w latach 30-tych we Francji wlasnie, zalozyl go rosyjski arystokrata pasjonujacy sie sportem, a rozkwit tego typu wakacji atrakcji rozpoczal sie w latach 50-tych wraz z pojawieniem sie Club Med, ktore wtedy nie przypominaly zupelnie wspolczesnych klubow.

    O wakacjach w klubach powstala kiedys seria filmow o Bronzés, na pewno ktorys ogladalas.

    Pozdrawiam

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Joanno za te wszystkie ciekawostki :) Nie wiedziałam, że club de vacances mają aż tak długą tradycję.

      Usuń
  12. Podoba mi się trend ze spaniem w nietypowych miejscach, bardzo ciekawe. Czego to ludzie nie wymyślą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest to fajna odskocznia od rzeczywistości, która można nam również uświadomić parę rzeczy o cywilizacji, w której przyszło nam teraz funkcjonować.

      Usuń
  13. Club de vacances od razu skojarzył mi się z ośrodkiem wypoczynkowym z filmu ,,Dirty Dancing'' :) Myślę, że to też dobra forma wypoczynku dla ludzi schorowanych, którzy nie mogą sobie pozwolić na długie wycieczki krajoznawcze. Wolę nie pytać, w jakich cenach oscyluje croisière.. Domek na drzewie wygląda dość zachęcająco, ale już przezroczysty namiot nie do końca. Trudne życie z lękiem wysokości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha całkiem trafne skojarzenie :)
      Club de vacances to nie sanatorium :):) To miejsce pełne przeróżnych atrakcji. Młodzi animatorzy zazwyczaj stają na głowie, żeby rozruszać towarzystwo.

      Usuń
  14. Jestem bardzo zdegustowana: być Francuzem i jechać za granicę po to, żeby przebywać z innymi Francuzami i jeść francuskie jedzenie?! Jakże to tak?!

    alessandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładne. Lepiej zostać we Francji i pojechać na dwa tygodnie na kamping, gdzie również dostarcza się wielu atrakcji. Na to samo wyjdzie ;)

      Usuń
  15. ale czad z domkiem na drzewie! tylko coś mi nie pasuje.. brak zasięgu, prądu i bieżącej wody, a śniadanie przybywa w koszyku? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagle wieczór staje się taaaaaki długi. Nagle trzeba znaleźć jakieś inne atrakcje bez prądu :D

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy wpis, czyli jak zwykle u Ciebie :) o pierwszym wariancie nie słyszałam, ale szczerze czytając to nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, ponieważ od razu miałam przed oczami stereotypowego Francuza, który czuje się szczęśliwie w swoim francuskojęzycznym raju :D

    Idea domków na dezewir-rewelacja! Ja sama czasem lubię oderwać się od rzeczywistości i obcować jedynie z naturą. Mimo, że sama mieszkam na wsi moim ulubionym miejscem jest malutka mieścina na Mazurach, gdzie zasięg jest jedynie w kilku miejscach, samochód przejeżdża raz na jakiś czas a dookoła slyszqch tylko szum drzew i śpiew ptaków :)

    A pomysł z przezroczystym namiotem- absolutna bomba! O ile nie ma wokół żadnych zboczonych wiewiórek ;) fakt faktem boję się wszelkich pająków czy innych ciem ale jakoś bym to przeżyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *domków na drzewie
      * Słychać
      ...chyba przestanę korzystać z telefonowego słownika bo wychodzę na jakiegoś frika :)

      Usuń
    2. Namiot wyposażony jest również w osłonkę, dzięki której ewentualnie można ukryć się przez wzrokiem zboczonych wiewiórów ;)

      Usuń
  17. Wakacje w domku na drzewie mi się bardzo marzą, w zeszłym roku miałam ciężki lipiec i akcję przegapiłam, stąd nawet nie wiedziałam, że Ty miałaś okazję taką formę wypoczynku wypróbować :) Przezroczysty namiot też już macie za sobą? Ciekawa jestem Twoich wrażeń :) w młodości byłam harcerką i bardzo mnie do takich leśnych ucieczek ciągnie! Pozdrawiam już ze Stras :)

    OdpowiedzUsuń