wtorek, 17 czerwca 2014

Chrzciny, czyli jak to się robi we Francji

Parę tygodni temu, po raz pierwszy, miałam okazję uczestniczyć w chrzcinach i postanowiłam podzielić się z Wami moimi obserwacjami.

(źródło : Internet)
Podobnie jak w Polsce, chrzest (le baptême) jest bardzo ważnym wydarzeniem dla każdej francuskiej praktykującej rodziny katolickiej (une famille catholique pratiquante). Rodzice spotykają się kilkakrotnie z księdzem (le prêtre), rozmawiają z nim o przyjęciu ich dziecka do Kościoła, spotykają się również z rodzicami innych dzieci, które mają być ochrzczone w tym samym czasie, wybierają chrzestnego ojca (le parrain) oraz chrzestną matkę (la marraine), planują przyjęcie (une réception de baptême).

Większość francuskich rodziców woli poczekać ze chrztem kilka miesięcy a nawet lat (sic!). Podczas mszy, w której uczestniczyłam, zostało ochrzczonych troje dzieci w wieku od 1 roku do 4 lat. Ubrane były w jasne kolory : biały, różowy, niebieski. Po przyjęciu chrztu, rodzice ubrali dzieci w białe sweterki, a wierni zebrani w kościele zaczęli bić brawo. Atmosfera była bardzo przyjazna, bez zbędnego nadęcia. 

Był to mój pierwszy chrzest we Francji, więc nie mam w tej materii dużego doświadczenia. Myślę jednak, że w zależności od kościoła, ceremonia ta może przebiegać nieco inaczej.

Jeśli chodzi o rodziców chrzestnych, do ich obowiązków, oprócz oczywiście tych związanych ze sferą duchową, należy zakup medalika (la médaille de baptême), na którym graweruje się imię dziecka i datę chrztu, łańcuszka (la chaîne) i czasami specjalnej bransoletki (la gourmette). 

Żródło : Internet
Po mszy, goście udają się na przyjęcie. Rodzice albo rezerwują stolik w restauracji, albo organizują chrzciny w domu. Z reguły zaprasza się tylko najbliższą rodzinę. 

Nieodzownym elementem chrzcin są drażetki (les dragées). Są to  migdały lub czekoladowe pastylki w polewie lukrowej (przepyszne jeśli kupione w dobrym sklepie). Pakowane są po kilka sztuk w specjalne woreczki lub kartoniki z imieniem dziecka i datą chrztu. Ogólnie wybór jest ogromny i opakowania na drażetki mogą przybierać różne formy. Rodzice małej Juliette zdecydowali się na klasyczne rozwiązanie, jak na zdjęciu. 

Źródło : archiwum własne

Les dragées rozdawane są gościom. Podobno w zwyczaju jest zachowanie woreczka po drażetkach na pamiątkę :) Drażetki są bardzo popularne we Francji. Kupuje się je również z okazji pierwszej komunii i ślubu. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ

Jeśli chodzi o prezenty, mała Juliette nie otrzymała żadnych zabawek, wyłącznie pamiątki ściśle związane z sakramentem chrztu, czyli krzyżyki, obrazki ze świętymi, biblię dla dzieci. 
 

Drodzy Czytelnicy!
Czekam na Wasze komentarze i opowieści.
Podzielcie się ze mną Waszymi doświadczeniami :)


Tematy pokrewne :

21 komentarzy:

  1. Szczegółów nie znam, ale pamiętam, gdy moja siostrzenica była chrzczona, że drażetki (zresztą identyczne, w takich samych woreczkach) wręczają również Włosi (siostrzenica jest Włoszko-Polką) ;) Do tych drażetek zawsze jest dołączony, również dla gości, mały upominek. W moim przypadku była to mała różowa figurka konia na biegunach ze znajdującą się nań małą dziewczynką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł. Drażetki skończą w brzuchu, a upominek zostanie :)

      Usuń
  2. drażetki też się rozdaje rodzinie/ znajomym z okazji narodzin dziecka, przynajmniej w Belgii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... tej tradycji nie znałam. Dzięki M. :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis! Mam jedynie uwage co do uzycia czasownika ubrać.
    "Powszechnie stosowane w znaczeniu włożyć coś, ubrać się w coś. Jednak nie można ubrać kurtki, spodni czy butów. Ubranie można na siebie tylko włożyć, ewentualnie ubrać się w coś. We wzorcowej polszczyźnie nie można na siebie ubrania także założyć, chyba że są to przedmioty takie jak krawat, korale, okulary czy kolczyki. A jeśli już koniecznie chcemy coś ubrać, to możemy ubrać choinkę albo pieska we fraczek.
    Na początku stycznia 2014 roku w serwisie wyborcza.pl ukazał się artykuł o Google Glass, w którym autor użył niefortunnego wyrażenia ubierać okulary. Zostało to słusznie wytknięte i skrytykowane w komentarzach, a internauci dość zajadle dyskutowali na ten temat, w czasowniku ubierać coś doszukując się regionalizmu (może i tak jest, kto wie). Tak czy owak, okularów się oczywiście nie ubiera, tylko zakłada i zdejmuje." Cytat z blogu Polszczyzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Po przyjęciu chrztu, rodzice ubrali dzieciom białe sweterki", gdyby to zdanie nie zawierało słowa "dzieciom" to absolutnie miała by Pani rację, chociaż "na siłę" można ubrać sweterek w inny sweterek itp. Skoro można ubrać choinkę lub pieska, nie bardzo rozumiem dlaczego nie można ubrać dziecka? Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dzieci moża jak najbardziej ubrać (w sweterki, lub im je założyć). Sweterki można ubrać jak choinkę czyli przystroić. Rozumiem, drogi Anonimowy, że wedlug Pana dzieci miały na sobie sweterki już podczas chrztu a potem je tylko przystrojono.Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Moim zdaniem poprawniej byłoby "rodzice ubrali dzieci w białe sweterki". Ale ten językowy błąd robi się coraz bardziej powszechny, pewnie niedługo stanie się normą ;)

      Usuń
    4. Widzę, że pod moją nieobecność wywiązała się tutaj ciekawa językowa dyskusja :) Dziękuję Kasiu za bardzo ciekawą uwagę na temat czasownika "ubierać". Natomiast jeśli chodzi o mój tekst, myślę, że propozycja Aleksandry jest najlepsza. Dziękuję Wam, że tak uważnie mnie czytacie i poprawiacie :)

      Usuń
  4. Nie mialam jeszcze okazji uczestniczyc w chrzcinach, ale za to w pierwszej komunii, ktora odbywala sie podczas zwyklej mszy, nie tak, jak w Polsce, "zarezerwowanej" specjalnie na ten cel. Bardzo mi sie podobalo, poniewaz ksiadz zaprosil przypadkowych ludzi, zupelnie nie zwiazanych rodzinnie, aby wsparli mloda osobe dobrym slowem; oczywiscie na koniec byly gratulacje i oklaski. I chyba nie musze dodawac, ze komunijne stroje byly takie zwykle, w niczym nie przypominajace nasze polskie, prawie ze slubne suknie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Francji również przywiązuje się mniejszą wagę do ubioru. Wizyta w kościele nie ma nic wspólnego z rewią mody...

      Usuń
  5. My chrzcilismy Lilianke, dwa lata temu. Miala wtedy skonczony roczek, i pamietam, ze w Polsce wszyscy sie dziwili czemu tak dlugo zwlekalismy, ze to nie dobrze itp. A ja po prostu chcialam aby chrzest odbyl sie latem :) Wreczylismy rowniez upominki gosciom, jednak zamiast drazetek, byly to miniaturowe ciasteczka zdobione lukrem, w ksztaltach i kolorach lowickich wycineanek (pochodze z Lodzi) Lilianka dostala bizuterie od wszystkich gosci, ksiazeczki z modlitwami, Biblie, lancuszek z przywieszka od polskiej chrzestnej i wlasnie grawerowana bransoletke od francuskiego chrzestnego. Zaproszeni goscie mogli czynnie uczestniczyc w chrzcinach, gdyz odczytywali poszczegolne modlitwy czy spiewali psalmy. Bylo rowniez tzw livret de messe, czyli ksiazeczka przygotowana przez nas rodzicow, ze zdjeciem dziecka i calym przebiegiem mszy. Stosuje sie to rowniez na slubach. Bardzo fajna sprawa. Ksiadz byl z Madagaskaru, i tak na prawde nikt go nie rozumial :) Nawet Francuzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł z tymi ciasteczkami. Należy pamiętać o naszych polskich korzeniach i wprowadzać polskie akcenty, bo czasami odnoszę wrażenie, że imigranci chcą być bardziej francuscy od samych Francuzów ;)

      Usuń
  6. Wiesz, Justyno, że ten zwyczaj z rozdawaniem gościom drażetek w małych woreczkach upowszechnia się też w Polsce? Nie tylko z okazji chrzcin: kilkakrotnie spotkałam się z tym z okazji ślubu, ale też ostatnio na komunii :)
    Ale w sumie uroczystości z okazji chrztu dość podobne do polskich :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    alessandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też doszły słuchy, że drażetki pojawiają się na polskich ślubach. Najwidoczniej w dalszym ciągu lubimy szukać inspiracji na zachodzie ;)

      Usuń
    2. A ja spotkałam takie drażetki na włoskim weselu. Były wystawione w wielkim koszu pod koniec przyjęcia, żeby wychodzący goście mogli sobie wziąć.

      Usuń
  7. A ja z drażetkami spotkałam się na tradycyjnym ślubie w Tunezji. Są one rzucane gościom w przeddzień ceremonii ślubnej, ponieważ ślub tradycyjnie trwa kilka dni. Ten dawno kolonizowany kraj przez Francję ma z nią do tej pory wiele wspólnego. Bardzo mi się podoba to, że każdy produkt zakupiony w sklepie ma napisy arabskie i francuskie, np jogurt: z jednej strony jest nazwa po arabsku, a po obróceniu po francusku. Nazwy na budynkach również: napisy arabskie, a obok francuskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam �� mam pytanie dotyczące drażetek ... a mianowicie gdzie można je kupić oraz gdzie kupić takie woreczki do słodkości ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukierki i opakowania do nich można kupić w każdym dużym francuskim supermarkecie, u chocolatier albo w specjalnym sklepie z drażetkami. Wszystko zależy od zasobności portfela ;)

      Usuń
  9. Kilka lat temu uczestniczyliśmy w ślubie we Francji i pamietam te drażetki!!! Pamietam tez, ze bardzo nas zabolał widok kościołów pozamykanych na łańcuchy... Mijaliśmy och mnostwo po drodze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Francji jest coraz mniej księży. W mniejszych miejscowościach msze odprawiane są raz na tydzień lub nawet rzadziej, więc stąd zapewne te kłódki.

      Usuń