piątek, 17 lipca 2015

Za kierownicą, czyli moje drogowe zaskoczenia

Wierni Czytelnicy bloga na pewno wiedzą, że postanowiłam po latach wsiąść ponownie za kółko (se mettre au volant). Prawo jazdy (le permis de conduire) zrobiłam jeszcze na studiach, a egzamin zdałam za drugim razem (réussir du deuxième coup). Do tej pory przemieszczałam się po drogach, albo na rowerze (à vélo), albo jako pasażer (un passager / une passagère). Tej wiosny, postanowiłam w końcu wziąć byka za rogi (prendre le taureau par les cornes), wyjść z mojej strefy komfortu (modne obecnie pojęcie ;)) i wziąć kilka lekcji jazdy (ponieważ mam już prawo jazdy, lekcje te nazywają się des cours de perfectionnement). Cena lekko powaliła mnie na kolana - 38 euro za 45 minut!!! Ale jak powiedziało się A, trzeba powiedzieć B :) Umówiłam się więc na jazdę w jednej z pobliskich szkół (une auto-école). Trafił mi się bardzo dobry (i przystojny!) instruktor (un moniteur), który od razu zrozumiał, w czym tkwi mój problem. Półtorej godziny później wysiadłam z samochodu (descendre de la voiture) zadowolona - silnik zgasł mi tylko dwa razy hehe (czasownik caler - kliknij TUTAJ) i bardzo zmęczona - ogarnięcie jednocześnie skrzyni biegów (la boîte de vitesses) i poleceń instruktora w języku francuskim okazało się dla mnie zbyt dużym wysiłkiem intelektualnym ;) 

Źródło : Internet

Teraz jeżdżę pod okiem Charles'a. Okazało się, że ma w sobie pokłady cierpliwości oraz pewien talent pedagogiczny, o które wcześniej go nie podejrzewałam (czytaj - jeszcze się nie pozabijaliśmy ;)). A pomykając po bretońskich drogach, poczyniłam pewne obserwacje, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Moim punktem odniesienia jest oczywiście Vannes i jego okolice, w dużych miastach na pewno sytuacja wygląda nieco inaczej.

ORGANIZACJA RUCHU 

1. un rond-point : Francuzi uwielbiają ronda! zamiast świateł (un feu), hop, kwiatowa rabata :) często na rondach można zobaczyć różnego rodzaju instalacje lub rzeźby nawiązujące do lokalnego kolorytu. 


2. un feu : nie wiem, jak w innych częściach Francji, ale w Vannes światła na skrzyżowaniach mają tylko dwa kolory - nie ma żółtego! Tutaj poniosła mnie troszkę ułańska wyobraźnia ;)  Żółte światło oczywiście jest - zapala się, kiedy światło czerwone ma zmienić się na zielone. Natomiast światło zielone od razu przechodzi na czerwone i to jest właśnie źródło moich stanów lękowych ;)

le feu est passé au rouge / au vert - światło zmieniło się na czerwone / na zielone
s’arrêter à un feu rouge - zatrzymać się na czerwonym świetle
griller un feu rouge (pot.) - przejechać na czerwonym świetle


3. la priorité à droite : Francuzi są oszczędni, jeśli chodzi o stawianie znaków (un panneau), co skutkuje dużą liczbą skrzyżowań (un carrefour) równorzędnych, na których obowiązuje oczywiście zasada prawej ręki; dla takiego niedzielnego kierowcy jak ja (un chauffeur du dimanche) to prawdziwe wyzwanie!

refuser la priorité à une voiture - wymusić pierwszeństwo przejazdu 

4. une autoroute : Francuzi to prawdziwi szczęściarze; według statystyk z 2014 roku, we Francji jest około 12 tysięcy kilometrów autostrad i dróg ekspresowych (une voie express); dla porównania, w Polsce zaledwie 3 tysiące; Bretończycy są podwójnymi szczęściarzami, bowiem autostrady tutaj są bezpłatne (sic!) (inne "drogowe" ciekawostki TUTAJ).  
 
BRETOŃCZYK ZA KIEROWNICĄ

1. un clignotant : wszyscy narzekają, że Bretończycy nie włączają kierunkowskazu (mettre son clignotant); pamiętajcie o tym, podróżując samochodem po Bretanii!

2. la courtoisie au volant : według mnie, Bretończycy są dość  kulturalni za kierownicą; chętnie przepuszczają pieszych (un piéton) na pasach (un passage piéton) oraz oddają drobne przysługi pozostałym kierowcom; zarówno piesi jak i zmotoryzowani dziękują sobie gestem ręki.





A Wy jak sobie radzicie na francuskich drogach? 
Co Was zaskakuje, denerwuje?


 
Słownictwo z dzisiejszego wpisu dostępne jest w formie do wydrukowania TUTAJ lub w programie do nauki słówek Quizlet TUTAJ.


------------------------------------------------------------------------------------------------------
TEMATY POKREWNE
------------------------------------------------------------------------------------------------------


------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czujesz niedosyt?
Zajrzyj na Facebook, Youtube lub Quizlet :) 
------------------------------------------------------------------------------------------------------

39 komentarzy:

  1. Oh la la! Ile ciekawego slownictwa! Zaraz zabieram sie za nauke :)

    OdpowiedzUsuń
  2. az milo uczy sie slownictwa w oparciu o sytuacje z zycia codziennego, za to wlasnie uwielbiam ten blog! fajnie piszesz - blagam napisz ksiazke - zarobisz na niej tyle, ze bedzie Cie stac na szofera! to bedzie bestseller!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się nie zdziwiła jeśli kiedyś Justyna by nas zaskoczyła taką bombą jak wydanie książki ;)

      Usuń
    2. ale Justyna ma taki zamiar, tylko czasu jej brakuje, tak jakos kiedys przeczytalam gdzies tam ... :)

      Usuń
    3. Dziewczyny, dziękuję za zaufanie :) Pewien pomysł chodzi mi po głowie i to od dawna. Chyba będę musiała zrobić tak, jak z decyzją o powrocie za kółko. Raz a dobrze, a potem już jakoś pójdzie :)

      Usuń
    4. CZEKAMY! I będzie Cię stać na szofera :)

      Usuń
    5. trzymam kciuki za szybką realizację :)

      Usuń
  3. To prawda z tymi rondami, można oszaleć ;) Na dodatek tendencję widać już w Hiszpanii przy granicy z Francją, im bliżej tym więcej rond. Ja mam niemiłe doświadczenie jako pieszy - w Paryżu prawie żaden samochód mnie nie przepuszczał na przejściu dla pieszych (nie pamiętam jak w Polsce, ale w Hiszpanii samochody mają obowiązek przepuścić przechodniów na pasach i zawsze to robią, a jeśli ktoś się zagapi to macha ręką z gestem przeprosin!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce kierowca teoretycznie też ma taki obowiązek, ale niestety z naciskiem na słowo ''teoretycznie'' :) Niemniej jednak prawie zawsze udaje się napotkać jakąś dobrą duszę wśród przejeżdżających.. :)

      Usuń
    2. Może trzeba zacząć dziękować? Podobno dobry uczynek pociąga za sobą kolejny :)

      Usuń
  4. Ten wpis to strzał w dziesiątkę! Wychodzi na to, że obie przeżywamy wakacyjną przygodę z samochodem.. Ostatnio na wykładzie złapałam się na tłumaczeniu drogowych sytuacji na język francuski, a dzięki Tobie poznałam kilka nowych wyrażeń, które mi to z pewnością jeszcze ułatwią :) To nie tak, że nie uważam... W końcu zapamiętując w dwóch językach, powinno się utrwalić jeszcze bardziej, prawda? :D
    Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia au volant! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny sposób na naukę :)
      Trzymam mocno kciuki, żeby udało się za pierwszym razem !

      Usuń
  5. Też zauważyłam francuską miłość do rond. Ale w sumie jak mam do wyboru rondo i skrzyżowania równorzędne, do których w Polsce się nie przyzwyczaiłam za bardzo, to wolę rondo. Przynajmniej wiadomo kto ma jechać

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam się kompletnie na francuskich drogach, ale ten zwyczaj dziękowania i pozdrawiania się gestem ręki widziałam w Holandii. I praktykowałam jako rowerzystka, którą zazwyczaj przepuszczano na skrzyżowaniach z drogami dla samochodów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest to bardzo fajny zwyczaj. Podniesienie ręki nic nie kosztuje, a świat się robi od razu ciut lepszy :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wpis nawet dla osoby bez prawa jazdy (takiej jak ja :)).
    Zastanawiałam się, jakiś czas temu, nad zrobieniem tego papierka, ale biorąc pod uwagę to, jak Francuzi jeżdżą w Paryżu i okolicach, to raczej mój ewentualny samochód ciągle stałby u mechanika, bo o wypadek bardzo łatwo, ale żeby odzyskać kasę od ubezpieczyciela sprawcy to już inna bajka (moja sąsiadka już rok ściga chłopaka, który rozbił jej auto). Wystarczy mi unikanie wariatów drogowych, którzy próbują rozjechać ludzi na pasach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie wszyscy znajomi, którzy mieszkają w Paryżu nie mają samochodu. Wyjątkiem są Ci z dziećmi. Więc chyba nie ma sensu. A jeśli chce się wyjechać za miasto, może wynająć samochód (i szofera) lub zwerbować kogoś, kto ma go na stanie :) Bardziej ekonomicznie i ekologicznie :)

      Usuń
  8. Brawo !!! Nic sie nie martw - do przodu. Bardzo fajny wpis. Wiele przydatnych wyrazen.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jak ogarnę, co trzeba, to też zainwestuję w białą strzałę ;)

      Usuń
  9. To ja może napiszę o jeździe po Paryż? A może nie? Za dużo słów niecenzuralnych musiałabym użyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, napisz, a niecenzuralne słowa się wykropkuje ;)

      Usuń
  10. Justynko nic się nie martw początki są zawsze trudne.
    Pamiętam jak odebrałam swoje prawo jazdy to nie mogłam dojechać do domu, bo mi samochód ciągle gasł na skrzyżowaniu!
    Dasz radę :) A ja zaraz siadam i uczę się słówek i też ciągle namawiam Cię na książkę!
    Pozdrawiam Basia. stała czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu za dobre słowo !
      Najważniejsze, że idzie ku lepszemu ;)

      Usuń
  11. Dziękuję za inspirację. Dojechałam sama na stadion ( 1200 m ) :) ale już o parkowaniu nie było mowy. Nigdy się nie nauczę parkować rozpychając inne samochody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ha trzeba stawiać sobie wysoko poprzeczkę, następnym razem będzie 1500 metrów ;)

      Usuń
  12. Justyna, zobaczysz tu sie jeździ łatwiej niż w Polsce. 1000 razy wole rozbijać sie autem po Patyzu niż po Łodzi, Francuzi sa o niebo bardziej uprzejmi i kulturalni za kierownica niż Polacy ; 😜

    OdpowiedzUsuń
  13. Haa, wy sie cieszcie, ze nie macie we Francji priorité de droite jak w Belgii! Musze ustapic pierwszenstwa wyjezdzajacym z mojej prawej strony, nawet jesli jestem na glownej drodze...Zero znakow, jedynie czasami pojawi sie trojkat na jezdni... Istny koszmar, kto prowadzil tu samochod, ten wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pisałam wyżej :) We Francji jest pełno skrzyżowań równorzędnych bez jakiegokolwiek znaku. Czasami można dostrzec na skrzyżowaniu linię stopu wymalowaną na jezdni, ale znaku "ustąp pierwszeństwa" nie ma, więc trzeba pamiętać o zasadzie prawej reki. Widzę, że Belgowie i Francuzi mają ze sobą wiele wspólnego :)

      Usuń
  14. Ja też mam prawo jazdy, ale od 5 lat nie jezdzę. Tym bardziej tutaj w Paryżu wogóle bym się nie odważyła być kierowcą. Wystarczy mi mój szofer i metro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można poćwiczyć poza miastem. Każdy pretekst na wycieczkę jest dobry :)

      Usuń
  15. Z cyklicznego programu Zone Interdite, który oglądam w j. francuskim wynika, że w Paryżu dużo jest kierowców, dla których samochód to podstawowe narzędzie pracy, ale którzy nie posiadają prawa jazdy, bo im zostało odebrane przez policję za wykroczenia drogowe. Częste są potrącenia rowerzystów, motocyklistów i ucieczka kierowców z miejsca zdarzenia drogowego. Koszty utrzymania i ubezpieczenia samochodu we Francji są wysokie. Niektórzy nie płacą ubezpieczenia, a jeźdzą po francuskich drogach. Jak dojdzie do zdarzenia, to kara jest wtedy wysoka. Najbezpieczniejsze drogi i kultura jazdy jest moim zdanien w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętajcie, że Paryż a prowincja to dwa różne światy ;)
      Masz racje, że ten problem istnieje we Francji. Podobno nie ma oficjalnych statystyk, ale prasa podaje, że minimum 450 000 kierowców we Francji jeździ bez prawa jazdy, bo albo im je odebrano, albo nigdy nie podeszli do egzaminu. 2,2 % z nich jest odpowiedzialnych za wypadki z uszczerbkiem na zdrowiu, a 3,8% za wypadki ze skutkiem śmiertelnym.
      Teraz mój entuzjazm do powrotu za kółko równa się zeru....

      Usuń
  16. i co mnie jeszcze szokuje - samochody, ktore nie wymagaja praktycznego prawa jazdy. Wygladaja jak zabawki dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, w Polsce nie mamy voitures sans permis. Mnie się zawsze kojarzą z pudełkiem po zapałkach na kółkach ;) Głównie korzystają z nich osoby, którym zabrano prawo jazdy za drogowe przewinienia. Po Vannes dużo takich jeździ.

      Usuń
  17. Gratulacje !!! W sprawie rond w Francji to moge dodac, ze ich dekoracja wynika z tego, iz kazde miast ma przeznaczyc 5 czy 10 % swojego dochodu na kulture, lub sztuke. Wiec jesli za dekoracje ronda bierze sie jakis artysta, to miasto zadowolone, bo nie musi szukac innych sposobow na wydanie tych pieniedzy i artysta od rond takze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Nie wiedziałam. Dzięki za cenny komentarz :)

      Usuń