poniedziałek, 10 września 2018

Preston Publishing - wywiad z Magdą


To Ona zobaczyła we mnie potencjał. To Ona przekonała, kiedy odmówiłam 🙈 (kiedyś Wam jeszcze o tym napiszę). To Ona czytała pierwsze fragmenty książki. To ona wspierała dobrym słowem. 

Zapraszam Was na wywiad z Magdą Filak-Radej, która wraz z mężem Filipem Radejem założyła Wydawnictwo Preston Publishing. Poznajcie ich historię, ich podejście do nauki języków obcych oraz dlaczego to mi zaproponowali napisanie książki Francuski w tłumaczeniach. Sytuacje. Na końcu czeka na Was niespodzianka! 😎

Magda na stoisku Wydawnictwa, na targach książki.

Magdo, wraz z mężem prowadzisz z sukcesem wydawnictwo Preston Publishing. Skąd pomysł, by zacząć wydawać książki do nauki języków obcych? Jak to się wszystko zaczęło? 

Od zawsze byliśmy i wciąż jesteśmy miłośnikami języków obcych. Oboje ukończyliśmy studia filologiczne: najpierw pracowałam jako lektor w Polsce, a potem już wspólnie uczyliśmy języka angielskiego w Hiszpanii. Zawsze lubiliśmy tworzyć własne materiały, które później wykorzystywaliśmy podczas zajęć. Gdy wróciliśmy do Polski, założyliśmy firmę oferującą szkolenia językowe bazujące na naszych materiałach. To właśnie one stały się podstawą do stworzenia naszej pierwszej serii „Angielski w tłumaczeniach. Gramatyka”. Kiedy zgłosiliśmy się do drukarni z prośbą o wydrukowanie materiałów dla naszych uczniów, okazało się, że przy wydruku małej liczby egzemplarzy koszty są bardzo wysokie. Dlatego rzutem na taśmę wydrukowaliśmy po tysiąc egzemplarzy każdej części. Dotarło do nas, ile to jest książek, gdy podjechała ciężarówka z sześcioma paletami… Zaopatrzeni w zapas podręczników pojechaliśmy na targi książki w Krakowie, i tam wszystko się zaczęło: czytelnicy, zachwyceni autorskim pomysłem na naukę, bardzo miło nas przyjęli. Spotkaliśmy się także z ogromnym zainteresowaniem ze strony dystrybutorów, hurtowni i księgarń. Obecnie mamy w ofercie już 50 tytułów oraz głowy pełne nowych pomysłów.

W czasach, w których królują multimedia, różnego typu aplikacje, a nauka ma być szybka i przyjemna, Wy postanowiliście postawić na nieco zapomnianą metodę opierającą się na tłumaczeniu zdań.  Dlaczego? Nie obawialiście się, że może się ona nie przyjąć? 

Absolutnie nie. Zawsze byliśmy zwolennikami tłumaczeń. Język ojczysty jest bardzo pomocnym narzędziem w nauce języka obcego. Zapewne każdy nauczyciel wie, że błędy popełniane przez jego uczniów bardzo często wynikają z różnic między nowym językiem a językiem ojczystym. Tłumaczenia pomagają w wyeliminowaniu tych błędów. Te różnice można łatwo pokazać, a materiał dopasować do konkretnej grupy uczniów, w naszym wypadku Polaków. Zdania zawsze dobieramy tak, by pokazać to, co ważne w języku, i by pomóc wyeliminować typowe błędy. Z mojego doświadczenia nauczycielskiego wiem, że wiele osób radzi sobie bardzo dobrze z typowymi ćwiczeniami, takimi jak wypełnianie luk, wybór odpowiedzi w testach zamkniętych, łączenie wyrazów itd. Jako nauczycielka języka angielskiego miałam na przykład grono uczniów, którzy potrafili z pamięci wyrecytować całą listę czasowników nieregularnych, a nie umieli powiedzieć prostego zdania typu „Wczoraj poszedłem do kina” albo „W zeszłą sobotę widziałem się z Johnem”. Mając jednak takie przykładowe zdania do przetłumaczenia, uczniowie faktycznie je budują, wykorzystują w mowie gramatykę i poznane słownictwo. Najbardziej chodzi nam o to, aby od samego początku uczyć się mówienia i tworzenia wypowiedzi. Ta metoda pozwala na wykorzystanie zdobytej wiedzy, uczeń „produkuje” swoją wypowiedź, musi się wysilić, aby stworzyć poprawne zdania. Wiele osób uczy się też na pamięć wielu słówek, co oczywiście jest ważne, ale często zdarza się, że osoba, która zna bardzo dużo słów, nie potrafi użyć ich w kontekście, często nawet w prostych zdaniach.
Pytasz też o szybką naukę – nigdy nie wierzyłam w cudowne opanowanie języka w 4 tygodnie i tym podobne hasła. Nie czarujmy się: żeby nauczyć się języka, potrzeba czasu, motywacji i wytrwałości. Oczywiście, ważne, aby nauka była przyjemna i jestem przekonana, że z naszymi książkami taka właśnie jest. Sama uczę się obecnie francuskiego i bardzo lubię tę formę nauki, szczególnie za to, że ucząc się sama, widzę swoje błędy i mogę siebie sama testować.

Drôles de dames, czyli (od lewej) Zuza, która była redaktorem prowadzącym mojej książki, Zosia, która zajmuje się jej promocją i Magda - sprawczyni całego zamieszania. 

Kto wpadł na pomysł, żeby oprócz zdań do tłumaczenia w książkach były również dodatkowe informacje gramatyczne czy językowe? Gdzie szukaliście inspiracji?

Wychodzimy z założenia, że aby się czegoś nauczyć, należy to zrozumieć, że trzeba uczyć się na logikę i korzystać z niej na tyle, na ile możemy. Dzięki zrozumieniu uczymy się znacznie szybciej. Oczywiście nalegamy przy tym, aby nie uczyć się na pamięć. W książkach zawsze przypominamy o tym, że nauka z wykorzystaniem naszej metody nie polega na zapamiętywaniu pełnych zdań i jesteśmy tego ogromnymi przeciwnikami. Stąd pomysł, aby obok zdań zawrzeć wyjaśnienia leksykalno-gramatyczne. W naszych książkach do gramatyki zebrana jest cała teoria, dzięki której możemy zrozumieć każde zagadnienie, zobaczyć przykłady i później przetłumaczyć zdania. W komentarzach do zdań zwracamy też uczniom uwagę na często pojawiające się błędy. Zdania dobieramy w taki sposób, aby pokazać pułapki językowe. Inne komentarze i ciekawostki językowe czy kulturowe mają na celu umilenie nauki i budowanie świadomości językowej i kulturowej. Pytasz o inspirację. Podczas pisania zdań komentarze nasuwają się same. Pewnie sama to zauważyłaś, pisząc książkę. Zresztą zawsze gdy dostajemy gotową książkę od autora i przychodzi moment składu, okazuje się, że komentarzy jest znacznie więcej niż przeznaczonego na nie miejsca.


Wydajecie książki do nauki angielskiego, francuskiego, niemieckiego, włoskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego a nawet portugalskiego. Współpracujecie z wieloma autorami. Jak ich znajdujecie?

Wielu z nich znamy osobiście z czasów szkoły i studiów. Innych faktycznie szukaliśmy sami, głównie na uniwersytetach, gdzie przeprowadzaliśmy minibadania w celu odnalezienia osób z pasją do języka, takich, które będą umiały dobrze przenieść swoją wiedzę na papier. Jeszcze inni sami się do nas zgłaszają. Bardzo zależy nam na kontaktach z autorami, którzy w ciekawy i przystępny sposób potrafią przekazać swoją wiedzę i nauczyć języka obcego.

A skąd w ogóle pomysł, by zaprosić mnie do współpracy? Bo tak naprawdę nie miałyśmy okazji, żeby o tym na spokojnie porozmawiać (śmiech).

Jestem Twoją internetową fanką i teraz, po naszej współpracy przy książce, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jak najbardziej wystarczyło. Osobiście poznałyśmy się dopiero podczas targów książki w Krakowie w zeszłym roku, gdy książka była już praktycznie gotowa, ale od początku wiedziałam, że będzie nam się dobrze pracować. Intuicja mnie nie zawiodła.

 -------------------------------------
PREZENT
--------------------------------------

Kochani, Magda i Filip postanowili Was trochę porozpieszczać i przygotowali prezent 😍 Od dzisiaj do końca września wszystkie książki do francuskiego, w tym i moja książka (opinie Czytelników znajdziecie =>TU<=) oraz do innych języków o 25% taniej (promocja nie dotyczy kompletów)! Idealna okazja, by nowy rok szkolny zacząć z przytupem 💪 By skorzystać z prezentu, należy wpisać kod FRA25.



Znajdziesz mnie również na Facebooku - KLIK , a ostatnio nawet na Instagramie - KLIK
 
Jest już nas ponad 9 tysięcy frankowariatów 😱


4 komentarze:

  1. Zastanawiam się kim w tej rodzinnej układance jest Pani Janina Radej - autorka serii Francuski w tłumaczeniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh, też pisze swoją książkę. Ciekaw kiedy uda mi się ukończyc ten projekt!

    OdpowiedzUsuń