środa, 4 maja 2011

Vive les mariés, czyli ślub po francusku

W ubiegłym tygodniu byłam świadkiem prawdziwego szaleństwa Francuzów na punkcie królewskiego ślubu (le mariage royal). Nawet nie przypuszczałam, że we Francji jest tylu rojalistów! :) Przez cały tydzień poprzedzający to wydarzenie, codziennie na kilku kanałach jednocześnie puszczano reportaże, dokumenty czy filmy fabularne na temat rodziny królewskiej (la famille royale) i życia Kate i Williama. Debatowano, komentowano, snuto przypuszczenia... Można było nawet kupić sprowadzone specjalnie na tę okazję różne gadżety  z podobizną  Kate i Williama. Aż w końcu nastał ten dzień, czyli le Jour J i około 9 milionów Francuzów zasiadło przed telewizorami, aby zobaczyć historyczny pocałunek (le baiser) młodej pary na balkonie.

A jak się to robi we Francji?
Z moich obserwacji wynika, że średnia wieku osób, które decydują się na zawarcie małżeństwa wynosi 30 lat. Częstym zjawiskiem są także pary 40-latków, którzy  po kilkunastu latach wspólnego życia i z dziećmi na koncie postanawiają się w końcu pobrać :) Z tego co mi wiadomo, we Francji nie ma ślubów konkordatowych. Najpierw trzeba udać się do merostwa (la Mairie), aby zawrzeć ślub cywilny (le mariage civil), a później do kościoła (le mariage religieux), aby na dobre i na złe wymienić się obrączkami (les alliances). Obie ceremonie przypominają ślub cywilny i kościelny w Polsce. Oto tekst przysięgi małżeńskiej (le consentement) :

Moi, X, je te reçois Y comme épouse / époux et je te promets de te rester fidèle, dans le bonheur et dans les épreuves, dans la santé et la maladie, pour t'aimer tous les jours de ma vie. 

Następnie para młoda (les jeunes mariés) oraz goście udają się na tzw. le vin d'honneur (rodzaj uroczystego aperitifu z szampanem i przekąskami). Ta część przyjęcia poświęcona jest głównie gościom, którzy nie zostali zaproszeni na obiad. Jeśli pogoda dopisuje, aperitif odbywa się w ogrodzie i trwa kilka godzin. Jest to także moment składania życzeń. Najczęściej mówimy :

Tous mes voeux de bonheur!
Toutes mes félicitations!

Następnie, około godziny 20 wybrani goście zasiadają do stołów. I tutaj przechodzimy do części, która chyba najbardziej męczy każdego Polaka. Należy przez kilka godzin siedzieć twardo przy stole  i cierpliwie przetrwać przystawkę, danie główne, sery i deser, delikatnie sącząc wino i zabawiając sąsiadów bardziej lub mniej udaną rozmową ;). Prawdziwa impreza zaczyna się około północy. Lekko zmęczeni jedzeniem goście (później już nic nie jemy, ewentualnie pijemy wino czy drinki) ruszają na parkiet. We Francji nie ma zwyczaju wynajmowania orkiestry. Należy zadowolić się muzyką puszczaną z odtwarzacza. Nie ma też rzucania bukietu czy welonu (przynajmniej nie miało to miejsca na weselach z moich udziałem), ani typowych weselnych zabaw. Ogólnie Francuzi nie piją za dużo  (na weselach, w innych okolicznościach, czasami nie znają granic;) ale potrafią się dobrze bawić. Czasami na drugi dzień goście zapraszani są na obiad.
To, co mnie najbardziej zaskoczyło we Francji, to "weselna moda". Niektórzy goście potrafią przyjść nawet w jeansach lub w strojach, w których na co dzień chodzą do pracy (sic!). Oczywiście mają także miejsce śluby bardziej wytworne, gdzie wymaga się, aby kobiety wystąpiły w nakryciu głowy : kapelusz (le chapeau) lub elegancka opaska (le serre-tête). 
Jeśli chodzi o dawanie prezentów, to podobnie jak w Polsce, najmilej widziana jest koperta. Porównując możliwości finansowe naszych rodaków i Francuzów, ci drudzy nie są wybitnie szczodrzy. Przeciętny Francuz uważa, że 100 euro za parę to już całkiem niezły podarunek. Może dlatego, że nie ma zwyczaju opłacania przyjezdnym gościom noclegu. Każdy we własnym zakresie musi wynająć pokój w hotelu, z wyjątkiem naprawdę najbliższej rodziny i świadków.  Nie zauważyłam także, aby goście przynosili ze sobą kwiaty.
A propos świadków (les témoins), we Francji może być ich więcej niż 2!  Chyba najczęściej jest ich 4, po dwóch na każdą ze stron.
A po imprezie pozostaje tylko wyjechać w podróż poślubną (le voyage de noces) i żyć długo i szczęśliwie.

une pièce montée

14 komentarzy:

  1. Ciekawe, ciekawe...moj slub i wesele planuje w 2013 roku. Moim wybrankiem okazal sie wlasnie Francuz, ale wszystko planujemy zrobic "po polsku" zastanawialam sie wlasnie nad wplataniem kilku watkow z wesela francuskiego, ale nic mi nie przychodzi do glowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w tej samej sytuacji co ty. Tylko ze moje wesele odbedzie sie juz w przyszlym roku. Jestem troche zestresowana poniewaz rodzina mojego narzeczonego uwaza ze nie beda sie dobrze bawic ze wzgledu na barjere jezykowa. Na dodatek krytykuja polskie zwyczaje.

      Usuń
    2. Mój narzeczony, który również jest Francuzem jutro idzie na trzecie w swoim życiu polskie wesele. Do tej pory zawsze dobrze się bawił. Zazwyczaj krytykujemy to, czego nie znamy. Rozumiem ich obawy, bo polska tradycja znacznie różni się od francuskiej. Gdybym ja organizowała takie wesele, na pewno poprosiłabym kogoś o pomoc w tłumaczeniu toastów, zabaw, etc, i pomyślałabym może o jakimś małym "przewodniku" dla francuskich gości. Jeśli będą wiedzieć jaki jest program wesela, czym są np oczepiny, na pewno będą się mniej stresować ;)

      Usuń
    3. Ja właśnie byłam kiedyś takim "przewodnikiem" na polsko-francuskim weselu. Do moich obowiązków należała opieka nad gośćmi przed i podczas wesela, tłumaczenie im naszych tradycji, zabaw, tego, co mówił zespół itp. Mimo, że była to dla nich nowość, to bardzo chętnie wzięli udział w zabawach oczepinowych. Widać było, że są tym zainteresowani i otwarci na naszą kulturę.
      Jeśli chodzi o świadków, to obydwoje byli Francuzami i świetnie sprawdzili się w swojej roli. Jednym z ich pomysłów było ułożenie nowych słów do piosenki Marca Lavoine i zaśpiewanie jej Państwu Młodym. Ponadto w trakcie wesela, gdzieś między jedną piosenką a drugą, zorganizowali karaoke, w którym wybrano kilka francuskich i kilka polskich piosenek. To był świetny pomysł, bo wszyscy goście się dobrze przy tym bawili :))

      Usuń
    4. Dziękuję za komentarz. Myślę, że taki "przewodnik" to nieoceniona pomoc. W końcu dla Francuzów polskie tradycje to czarna magia! Francuzi ogólnie lubią się bawić, choć nie zawsze są otwarci na inną kulturę.

      Usuń
    5. My właśnie wybieramy sie na francuskie wesele. Bedą na nim 4 rodziny z Polski.Dostaliśmy właśnie taki przewodnik.Świetny pomysł.Gdyby nie on, czekałoby nas wiele niespodzianek. Np. nie planowaliśmy zabierac kąpielówek a będzie basen i zabawy w nim.W ogóle o chęc udziału w zabawach pytano nas juz w zaproszeniu i mielismy potwierdzić, które z proponowanych atrakcji nam odpowiadają.Dowiedzieliśmy sie od znajomych Francuzów,że kwiaty wysyła sie do panny młodej w przeddzień lub rano w dniu ślubu aby nie sprawiać kłopotu nowożeńcom .

      Usuń
  2. Myślę, że jest to bardzo dobry pomysł, żeby postawić na polskie tradycyjne wesele z francuskimi wstawkami. Gdybym sama organizowała coś takiego, właśnie taką opcję bym wybrała, bowiem moim zdaniem, nawet najbardziej wyluzowane francuskie wesele nie zastąpi słowiańskiej energii i atmosfery. Tak na szybko, do głowy przychodzą mi :
    1. diaporama ze zdjęciami z dzieciństwa oraz zdjęcia ilustrujące historię młodej pary (według moich obserwacji jest to jeden z głównych elementów programu - jeśli człowiek się przyłoży i potraktuje wyzwanie z poczuciem humoru, może wyjść z tego coś naprawdę fajnego, co rozbawi niejednego gościa)
    2. udekorowanie stołów zgodnie z jakąś myślą przewodnią, (ostatnio byłam na ślubie, gdzie każdy stół nosił inną nazwę powiązaną z miejscem bliskim młodej parze, np. stół nr 1 => nazwa X, bowiem tam po raz pierwszy para poszła na randkę, stół nr 2 => nazwa Y, bowiem tam para po raz pierwszy pojechała razem na wakacje etc; na każdym stole znajdowała się kartka, na której w paru zdaniach była opisana historia danego miejsca)
    3. gry - tak jak w Polsce czasem i we Francji proponowane są jakieś zabawy (w razie potrzeby, mogę się rozpisać na ten temat)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, wlasnie zareczylam sie z Francuzem i zdecyowalismy (raczej on, chcac uniknac ciezkiej pracy planowania ;)) ze slub odbedzie sie w Polsce. Chcemy dosyc male przyjecie raczej niz wielkie wesele. Natknelam sie na to forum i widze, ze Justyna masz pelno badzo ciekawych pomyslow! ja nawet nie wiem od czego zaczac, ale gry wydaja sie bardzo ciekawe i uwazam ze rozruszaja troche zabawe... jednakze mi pomyslow brakuje! jezeli miala bys chwilke skrobnela bys mi na maila jakies pomysly dla niesmialych osob (oboje nie lubimy publicznych przemowien itp, ale np gra o zdadywaniu co laczy gosci mi sie podoba, tylko za bardzo nie wiem jak to dziala). moj email to barbara_mi81@yahoo.co.uk.
      z gory bardzo dziekuje!
      Basia.

      Usuń
  3. Dzieki wielkie za wskazowki. Wlasnie myslalam o pokazie slajdow z naszymi wspolnymi zdjeciami, ale na zasadzie podziekowan dla rodzicow i wraz z nimi w roli glownej...jezeli moge prosic o kilka innych sugestii:))) bylabym bardzo wdzieczna, pozdrawiam
    magda

    OdpowiedzUsuń
  4. We Francji dużą rolę odgrywają również świadkowie. To oni często organizują jakieś gry lub przygotowują jakąś niespodziankę dla młodej pary.
    1.Na jednym ślubie świadkowie z grupą przyjaciół śpiewali piosenkę.
    2.Na innym chodzili po gościach i roznosili kostki cukru w papierkach. Każdy gość musiał na osobnej karteczce napisać jakieś zdanie lub życzenia i owinąć w nią kostkę cukru. Następnie świadkowie przekazali to wszystko młodej parze, która codziennie przy śniadaniu miała odkryć, co ci goście im tam powypisywali :)
    3. Innym razem zorganizowali zabawę polegającą na tym, że przygotowali listę cech wspólnych dla gości, np. I. goście, którzy przyszli w krawacie, II. goście, którzy przyszli ubrani na czerwono, III. goście, którzy pochodzą z tej samej miejscowości, etc. Lista została w tajemniczy ujawniona gościom. Świadkowie podawali liczbę z listy, goście, którzy jej podlegali wstawali, a młoda para musiała odgadnąć, co ich wszystkich łączy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno już nie miałem kontaktu z Francuzami. Z tego co piszesz i co czytam gdzie indziej widac że ten kraj schodzi na psy a ich tzw. kultura laicka powoduje stałe psucie obyczajów.


    Kiedy ponad 20 lat temu wielu moich znajomych osiedlało sie na stałe we Francji ja wybrałem powrót do Polski. I nie żałuję. A oni mimo doskonałej znajomości języka nadal są uważani za obcych i gorszych.

    Nie chciałbym mieszkać wśród tych pysznych i aroganckich ludzi którzy degenerują się z każdym pokoleniem (vide sprawa "homomałżeństw") a którym wydaje się że są pępkiem świata. Ich upadek moralny przekłada się nawet na pozycję francuskiego w świecie. Kiedy popatrzymy na ich język w perspektywie nawet ostatnich 100 lat porównując go choćby z popularnością hiszpańskiego widać ogromną różnicę.

    Dziewczyny wasi Francuzi mają szczeście że odstają za żony Polki. Bądźcie z nimi szczęsliwe al nie zapominajcie że to wy możecie ich nauczyć kultury i wielu cnót które są im przez brak nawet dobrego wychowania obce. Szanujcie się i nie zapomianjcie że to wy jesteście księżniczkami które popełniają mezalians.

    Współczuje wam tylko francuskich teściów i dalszej cześci rodziny. pamiętajcie to oni już w ciągu najbliższych 20 lat będą przyjeżdząć do Polski nie odwrotnie.

    Przekazujcie dzieciom swoim język polski jako skarb dzięki, któremu za 20 lat zdobędą pracę i będą szanowane.

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  6. Francuskie makaroniki to byłby fajny akcent. Te które piekę są najlepsze na wschód od Loary :) Więcej info poniżej...

    https://www.facebook.com/pages/Sucr%C3%A9-Paryskie-Makaroniki/259237567546025

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraziła mnie ta muzyka z odtwarzacza... Dawno nie byłam na weselu tzw. "disco polo", choć czeka mnie takie w przyszłym miesiącu (jakoś przeboleje), za to byłam na takim gdzie grał profesjonalny 7-osobowy zespół, w zasadzie to był genialny koncert dla gości :)) Coraz częściej w Polsce wynajmuje się DJ - i to z prawdziwego zdarzenia, bez kiczu, z gustem, wyczuciem i pomysłami.

    OdpowiedzUsuń