wtorek, 14 lutego 2012

Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha...

Nie wiem, jak duzi-mali chłopcy, ale duże-małe dziewczynki, takie jak ja na pewno znają tę zabawę. Która z nas nie zrywała stokrotek (des marguerites) na łące i odrywając po kolei płatki (des pétales), nie zadawała sobie tego "najistotniejszego egzystencjalnego pytania" : kocha czy nie kocha (Il m'aime ou il ne m'aime pas)?? Szanse, że wróżba skończy się dla nas pomyślnie, były pół na pół (moitié - moitié). Sprytne Francuzki postanowiły jednak wziąć los w swoje ręce i zwiększyć swoje szanse na miłość. Wymyśliły taką oto wyliczankę :

Il m'aime 
                    UN PEU
                         BEAUCOUP
                         PASSIONNEMENT
                         A LA FOLIE
                         PAS DU TOUT


UNE MARGUERITE

BONNE SAINT-VALENTIN!!!

Wpisy powiązane z tematem :

czwartek, 9 lutego 2012

Sponsoring M. Szumowskiej

Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie głośny film Małgorzaty Szumowskiej  "Sponsoring" o prostytucji wśród studentek. Akcja filmu dzieje się w Paryżu. Główną rolę gra jedyna w swoim rodzaju Juliette Binoche. Oprócz francuskich aktorów w filmie zagrali również Krystyna Janda, Andrzej Chyra i młoda aktorka Joanna Kulig. Film wzbudza duże kontrowersje ze względu na poruszany w nim temat, a także na odważne sceny erotyczne. Prasa francuska przedstawiła go jako film feministyczny, a nawet jako "soft porno". Dokładniejszy opis filmu znajdziecie TUTAJ

PS. Nie wiem, czy wiecie, ale Juliette Binoche ma polskie korzenie :) Jej dziadkowie byli Polakami i mieszkali w Częstochowie.

poniedziałek, 6 lutego 2012

3 wokalistki, 2 epoki, 1 język

Godzina 1:48 w nocy (z góry przepraszam moich poniedziałkowych uczniów; na pewno nie obejdzie się bez ziewania, ale postaram się zakrywać mikrofon ;)) . Ślęczę nad tłumaczeniem i czuję, że moje możliwości intelektualne lecą na łeb, na szyję :) Postanowiłam więc choć na chwilę oderwać się od pracy i popełnić szybki wpis. Padło na muzykę.

Trzy różne wokalistki. Dwie różne epoki. Jeden język

Niestety dopiero niedawno odkryłam, że kariera Violetty Villas zahaczyła także o Paryż. Swojego czasu śpiewała na jednej scenie z gwiazdą piosenki francuskiej jaką był Charles Aznavour. Jeśli Wikipedia nie kłamie, Violetta Villas urodziła się w Belgii i tam spędziła pierwsze osiem lat swojego życia. Podobno biegle mówiła po francusku, na co mogłaby wskazywać jakość wykonania tej oto piosenki. 



Drugą z artystek jest Melody Gardot. Na pewno kojarzycie tę delikatną blondynkę w ciemnych okularach. Na jej ostatniej płycie znalazł się także utwór w języku francuskim "Les étoiles". 



I na koniec ktoś z naszej rodzimej sceny muzycznej - Monika Brodka. Nigdy nie za nią nie przepadałam, ale jej ostatni album kompletnie mnie zaskoczył i stałam się absolutną fanką prawie wszystkich piosenek pochodzących z płyty "Granda". Monika odważyła się na niej zaśpiewać po francusku. Piszę "odważyła", bowiem moim zdaniem wymowa francuska w tym utworzy pozostawia wiele do życzenia...



Ale to nie koniec francuskich akcentów na tej płycie. Inny utwór, choć śpiewany po polsku, nosi francuski tytuł "Sauté" (mój ulubiony;)).


PS. Tej interpretacji "l'Ete indien" postanowiłam jednak Wam oszczędzić :P

czwartek, 2 lutego 2012

Chandeleur w Bretanii

Drugi lutego! Nad całą Francją roznosi się smakowity zapach pieczonych naleśników.  Oczywiście mowa o  Chandeleur, czyli święcie naleśników. Więcej na ten temat znajdziecie w moim poście z ubiegłego roku, który dostępny jest TUTAJ.
Korzystając z okazji chciałabym Wam napisać o bretońskich naleśnikach. Bretania słynie z nich w całej Francji. Naleśniki serwowane są w naleśnikarniach nazywanych une crêperie, które znajdują się dosłownie na każdym kroku (np. w znajomej zaledwie pięciotysięcznej miejscowości naliczyłam ich aż siedem!).  
Wizytę w crêperie zaczynamy od naleśnika na słono, czyli une galette. Jest to naleśnik z mąki gryczanej (la farine de sarrasin). Najprostsza wersja to naleśnik z szynką, serem i jajkiem sadzonym. Wersja de lux to np. naleśnik à la raclette, czyli z ziemniakami, boczkiem i roztopionym serem raclette. Mój ulubiony naleśnik na słono to połączenie ziemniaków, pieczarek i łososia wędzonego (patrz zdjęcie 2). Bretońskich naleśników się nie zwija. Podaje się je na płasko, w formie kwadratu lub złożone na pół. 


                                           Źródło : Internet                            Źródło : archiwum własne