czwartek, 24 grudnia 2015

6 świątecznych idiomów + KONKURS

Wszystko co dobre szybko się kończy. Dziś ostatni dzień akcji Blogowanie pod jemiołą. Wraz z Papugą z USA mamy zaszczyt opublikować dwa ostatnie wpisy :) 

Tym razem postanowiłam przyjrzeć się Świętom od strony językowej. W końcu profil bloga zobowiązuje ;) 6 świątecznych symboli, 6 idiomów, 6 nowych znaczeń. Zapraszam!


 

Kto z Was nadal wierzy w Świętego Mikołaja? Bez urazy, ale  najwyższy czas zweryfikować poglądy :P Chyba nie chcecie, żeby uważano Was za naiwniaków, którym można wmówić  prawie wszystko?

   croire au père Noël = être naïf/naïve / se faire des illusions
(być naiwnym jak dziecko)



Jeśli czujecie w powietrzu zapach choinki i nie jest to l'arbre de Noël, ani zapachowa zawieszka w samochodzie, nie mam dla Was dobrych wieści... Wasze dni są policzone. Czas zamienić wygodne łóżko na ... cztery sosnowe deski, których dawniej bardzo często używano do budowy trumien :/ 

 sentir le sapin = n'avoir plus longtemps à vivre 
(stać nad grobem)



Zdarzyło Wam się napsocić w Święta, na przykład przy ubieraniu choinki? Gdybyście mieszkali we Francji, rodzice za karę owinęliby Was w girlandy i postawili w kącie :P  

enguirlander quelqu'un (fam.) = réprimander quelqu'un 
(zbesztać, zganić, upomnieć)  



 

Byliście grzeczni w tym roku? Mam nadzieję, że tak :) W przeciwnym razie znajdziecie pod choinką "zatruty" prezent ! Nie dość, że nie przypadnie Wam do gustu, to jeszcze przysporzy kłopotów i/lub zmusi do poniesienia dodatkowych kosztów finansowych. 
un cadeau empoisonné = un cadeau qui se révèle être une malédiction
(jakiś pomysł na polski odpowiednik?)



Wykażmy się odwagą cywilną i spójrzmy prawdzie w oczy... Święta to nie tylko magiczny czas spędzony w gronie najbliższych, to również cała gama negatywnych emocji od złości, że okna nie umyte, po lęk, że pierniczki się przypalą. Od tych niedobrych wibracji aż bombki trzęsą się na choince ;)

avoir les boules (fam.) = être en colère // avoir peur
(być wkurzonym // bać się) 


Lubicie ostrygi? Często pojawiają się na francuskim stole wigilijnym jako przystawka. Są bardzo nieśmiałe. Za Chiny Ludowe nie chcą wyjść ze swoich skorupek. Żeby się do nich dobrać, należy użyć noża. Podobnie jest z ludźmi. Niektórzy zamykają się w sobie  i nawet kawałkiem bûche de Noel nie można zmusić ich do rozmowy.

être fermé (e) comme une huitre = être fermé (e) et silencieux /euse
(być zamkniętym w sobie)  
 



A teraz czas na długo wyczekiwany konkurs, w którym możecie wygrać 1 z 2 zestawów nagród ufundowanych przez naszych kochanych sponsorów :) 

ZADANIE KONKURSOWE

Podaj przykład "zatrutego" prezentu i uzasadnij swój wybór.
Jak zwykle liczę na Waszą kreatywność :) 


NAGRODA ZA I MIEJSCE

1 egzemplarz książki z serii Francuski w tłumaczeniach Wydawnictwa Preston Publishing (do wyboru poziom 1 lub 2). Wierni Czytelnicy wiedzą, że jedną z moich ulubionych metod jest tłumaczenie zdań. Dlatego pałam do tej serii miłością bezgraniczną i bezwarunkowa, a moje ochy i achy na jej temat znajdziecie w TYM wpisie :)

1 egzemplarz książki W Paryżu dzieci nie grymaszą Pameli Druckermann, ufundowanej przez Wydawnictwo Literackie. Dziecko doprowadza cię do szału? Nie słucha poleceń? Rzuca jedzeniem? Autorka z zazdrością śledziła wzrokiem grzeczne dzieci swoich francuskich sąsiadów, aż w końcu zaczęła podglądać samych sąsiadów, żeby poznać ich sekrety wychowawcze. W Paryżu dzieci nie grymaszą to poradnik i wciągająca, zabawna  powieść obyczajowa w jednym. Jako zaprawiona w bojach ex-fille au pair chętnie dowiem się czegoś więcej na temat francuskich metod wychowawczych ;)

1 pudełko fiszek do nauki języka francuskiego W karteczkach ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua (poziom do wyboru). Jeśli lubicie uczyć się za pomocą fiszek, to ta nagroda jest dla Was idealna! Miałam przyjemność testować ten produkt, a moje wrażenia opisałam w TYM wpisie. 

NAGRODA ZA II MIEJSCE 
   

1 egzemplarz książki z serii Francuski w tłumaczeniach Wydawnictwa Preston Publishing (do wyboru poziom 1 lub 2). OPIS JAK WYŻEJ

1 pudełko fiszek do nauki języka francuskiego W karteczkach ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua (poziom do wyboru). OPIS JAK WYŻEJ


   ZASADY WYSYŁANIA ZGŁOSZEŃ

Odpowiedzi konkursowe należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym wpisem. Jeśli nie posiadasz konta "blogowego" i zostawiasz komentarze jako anonimowy czytelnik, wyślij zgłoszenie do mnie, na adres jholosyniuk[małpa]poczta.onet.pl Ja następnie opublikuję Twoją odpowiedź na blogu, ujawniając jedynie Twoje imię. Każde zgłoszenie potwierdzane jest przeze mnie mailowo. Jeśli w ciągu kilku godzin nie otrzymasz potwierdzenia, skontaktuj się ze mną jeszcze raz!! Uwaga : każdy uczestnik konkursu może wysłać tylko 1 zgłoszenie!

CZAS TRWANIA KONKURSU

Zgłoszenia należy przesyłać od 24 grudnia (czwartek) do  31 grudnia (czwartek) do północy.

UWAGA! nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski.
(jeśli mieszkasz za granicą, możesz podać adres kogoś z rodziny mieszkającej w Polsce)

RABATY

Co więcej sponsorzy przygotowali dla Was rabaty !!! Grzech z nich nie skorzystać :) 

Od 1 do 31 grudnia na stronie Wydawnictwa Preston Publishing można skorzystać z 20% rabatu. Obejmuje on książki drukowane (bez kosztów przesyłki). Nie łączy się z innymi promocjami. Kod rabatowy BLOGJE20.


Do końca grudnia na stronie Wydawnictwa Literackiego można skorzystać z 35 % rabatu, który obejmuje całą ofertę wydawnictwa (książki i e-booki). Rabat nie dotyczy kosztów przesyłki i dubletów (zestaw książka + e-book). Kod rabatowy : BLOGOWANIEPODJEMIOLA.


Do 31 grudnia wszystkie fiszki możesz kupić taniej o 50%. Wystarczy wejść na oficjalną stronę fiszek wkarteczkach.pl



PATRONI MEDIALNI AKCJI


Moi Drodzy! 
Dziękuję za wszystkie zgłoszenia. Jak zwykle miałam trudny orzech do zgryzienia ! Oto wyniki :)

Zestaw nagród za I miejsce wędruje do Hani za komentarz o wycieczce do Londynu, która okazała się prawdziwym cadeau empoisonne.

Zestaw nagród za II miejsce wędruje do Joli za komentarz o alkoholowej wojnie na prezenty ;) 

A na koniec mam dla Was niespodziankę! Oto 2 dodatkowe prezenty ode mnie:)

  

Książka Lekcje Madame Chic z dedykacją ode mnie wędruje do Marty za komentarz o choince.

Książka W domu Madame Chic  z dedykacją ode mnie wędruje do Caladoc za propozycję tłumaczenia pojęcia cadeau empoisonne jako niedźwiedziego prezentu w nawiązaniu do niedźwiedziej przysługi ;) 

Wszystkim zwycięzcom gratuluję i proszę o szybki kontakt!


 Mam nadzieję, że rok 2016 będzie równie bogaty w konkursy i nagrody jak rok ubiegły :)


  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czujesz niedosyt?
Zajrzyj na Facebook, Youtube lub Quizlet :) 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

52 komentarze:

  1. Ciekawy ten idiom z zapachem choinki. Chyba na starość trzeba się przenieść do leśnej chatki, wtedy sosną pachnie każdego dnia, więc nie trzeba się martwić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry patent na oswajanie rzeczywistości ;)

      Usuń
    2. Akurat ten idiom jest wiele starszy niż zwyczaj dekorowania drzewka choinkowego, wiec tu nie chodzi tyle o zapach choinki o ile drewna jodły. Jodły rosły kiedyś wszędzie i drewno jodły było stosunkowo tanie, wiec robiono z niego trumny.

      Usuń
    3. Widzę, że ten idiom mocno się w Twojej podświadomości przyczaił od tamtego roku ;)

      Usuń
    4. I powiem Ci, że od tamtego czasu słyszałam go już kilkakrotnie, więc wcale nie jest taki "egzotyczny" jak na początku myślałam :D

      Usuń
  2. Takim ,,zatrutym prezentem" może być wg mnie kosmetyk. Nie raz miałam okazję otrzymać kosmetyk, który mnie uczulił, dlatego teraz jestem ostrożna w używaniu tego typu rzeczy. W moim przypadku często kończyło się to podrażnioną, czerwoną skórą twarzy, albo w najgorszym wypadku- wizytami u dermatologa, co wiązało się z wysokimi kosztami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takim zatrutym prezentem może być jabłko, możemy poczuć się jak Śnieżka w jednej z bajek :)
    Dal dzieci zatrutym prezentem często są słodycze- brak umiaru i chęć zjedzenia słodkiego często w dzieciństwie źle się kończyły u mojej siostry :)
    Jak byłam mała zatrutym prezentem dla mnie okazały się pomarańcze- nabuchłam rodzicom jak balon! Ach te uczulenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Paulina napisała :
    Gdy przeczytałam temat konkursu od razu przypomniała mi się historia mojej przyjaciółki i jej ,,zatrutego,, prezentu. Dzisiaj można ją już nazwać rodzinną anegdotą, ale kiedyś wcale nie było im do śmiechu. Historia dotyczy pewnych świąt, które były parę lat temu. Główna bohaterka czyli owa przyjaciółka miała już dość komentarzy na temat tego, że w przyszłości będzie z niej marna gospodyni. Postanowiła, że zaskoczy swoją rodzinę i upiecze ciastka. Zrobiła wszystko według przepisu, zadowolona z siebie , bo o dziwo nie wyszedł żaden zakalec, czekała na reakcję rodziny. Oni byli chyba jeszcze bardziej zdziwieni, ciasteczka zostały zaakceptowane i zniknęły w przeciągu paru godzin. Jakież to było zaskoczenie, gdy nagle pojawiła się pewna nieprzyjemna reakcja. Po naradzie rodzinnej uznano, że to wina ciasteczek. I od razu zaczęło się przesłuchanie, jaki to był przepis, czy produkty były świeże. Moja przyjaciółka już obrażona, że to nie jej wina, pokazuje wszystko po kolei i przyszła kolej na olejek smakowy. Okazało się, że pomyliła go z olejkiem rycynowym. Do dziś nie wpuszczają jej do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Maja napisała :

    Zacznę od tego, że "zatruty prezent" nazwałabym po prostu prezentem nie, źle trafionym :)

    Odpowiedź konkursowa:

    Dla mnie " zatruty prezent" to zdecydowanie żywe zwierzęta. Począwszy od tych rzekomo najmniej kłopotliwych jak rybki czy żółw, przez chomiki, papugi a skończywszy na psach, królikach czy kotach. Każde zwierzę to obowiązek, każdemu trzeba posprzątać, nakarmić a także poświęcić trochę uwagi. To są żyjące stworzenia a nie zabawki, które dają radość w dniu otrzymania a potem często stają się problemem. Osoba, która nie planuje zakupu zwierzaka a zostaje uszczęśliwiona takim podarunkiem, często ma problem co z nim zrobić podczas wyjazdu, urlopu a nawet w ciągu każdego dnia bo nierzadko domownicy są w domu dopiero wieczorem. Zwierzątko to obowiązek czasami na kilka lat więc decyzja o jego posiadaniu powinna być dokładnie przemyślana a nie może być tylko impulsem przy wybieraniu prezentu czy choćby kaprysem. Zwierze w domu to także koszty utrzymania o których często się zapomina kupując komuś taki prezent. Jestem zdecydowaną przeciwniczką takich niespodzianek i dla mnie jednogłośnie jest to "un cadeau empoissoné" .

    " J'aime beaucoup recevoir un cadeau insoupçonné
    mais pour il ne sera jamais de cadeau empoissoné " :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako właścicielka psiurka, podpisuję się od tym obiema łapami ;)

      Usuń
  6. Sylwia napisała:
    Pierwszy taki cadeau empoisonné jaki przychodzi mi do głowy to niestety zwierzak. Nie ważne czy to mały kotek lub powolny żółwik, zwierzę jako prezent na święta dla osoby, która nie koniecznie chciała go dostać lub tylko miała taką fanaberię jest takim prezentem. Nie chodzi tylko o koszty utrzymania, ale też o odpowiedzialność jaką niesie sam prezent, który jest żywy i nie da się go pozbyć jak inne nietrafione prezenty.

    Życzę Wesołych Świąt i żadnych cadeaux empoisonnés pod choinką!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneta napisała :
    Myśle, ze przykładem "zatrutego" prezentu moze być otrzymanie pod choinkę szczeniaka, ponieważ nie każdemu moze spodobać sie taki prezent, gdyż nie każdy lubi zwierzeta czy też obowiązki związane z opiekowaniem się nimi. Bardzo często niestety cierpi na tym sam psiak, który zostaje porzucany.

    OdpowiedzUsuń
  8. Karolka napisała :

    wg mnie takim "cadeau empoisonné" moze byc polska "rózga". Jest to prezent najbardziej niechciany, taki, ktorego kazdy się wystrzega i taki, który można użyć jako karty przetargowej w przypadku niesubordynacji, aby przywołać kogoś do porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie "zatrutym" prezentem byłaby kłótnia rodzinna i brak zrozumienia. Dlaczego? Nie jest ważne to co mamy czy dostaniemy,ale to z kim dzielimy swój czas i życie, kto jest wsparciem dla nas w trudnych momentach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zatruty prezent? Jak przeczytałam ten wpis od razu do głowy przyszły mi "oszkrabiny" (z regionu z którego pochodzę, tak nazywa się obierki po ziemniakach) czy też rózga. Pamiętam jak kiedyś dostała ją moja kuzynka na Mikołaja (6 grudnia), bo była niegrzeczna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszkrabiny - w życiu sama nie odgadłabym znaczenia tego słowa :)

      Usuń
  11. Przepraszam za jeszcze jeden komentarz, ale nie uzasadniłam poprzedniego. Dlaczego obierki po ziemniakach i rózga kojarzą mi się z 'zatrutym prezentem'? Ponieważ jest to coś totalnie niepotrzebnego, ohydnego i zgaduję, że nikt nie chciałby tego dostać. A moja kuzynka dostała. Bo była naprawdę niegrzeczna :P I to było jej karą

    OdpowiedzUsuń
  12. Małgosia napisała :
    Dla mnie nietrafionym i całkiem nie na miejscu prezentem jest sweterek z reniferem :))))) No bo taki trochę mało sexi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie poluję na taki od jakiegoś czasu :P

      Usuń
  13. Definicja "zatrutego prezentu" od razu skojarzyła mi się z polską niedźwiedzią przysługą, dlatego może przetłumaczymy to jako "niedźwiedzi prezent" ;)
    Myślę, że takim prezentem byłoby otrzymanie telefonu, tableta itp wraz z abonamentem do opłacenia!

    Mam nadzieję, że w tym roku nikt nie dostał takiego cadeau empoisonné! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się Twoja propozycja tłumaczenia :)

      Usuń
  14. Cadeau empoisonné.. Do głowy przychodzi mi wiele pomysłów na prezent, który przysparza nam wiele kłopotów czy wymaga od nas niechcianego zaangażowania w jego utrzymanie. Jeśli do tego wszystkiego podarunek nam się nie podoba to nie ma już nic gorszego.
    cadeau empoisonné 1: zwierzęta. Uważam, że w ogóle pomysł podarowania komuś zwierzaka na święta to głupota i skrajna nieodpowiedzialność. Zwierzęta to nie rzeczy, nie zasługują na to, by się nimi pobawić przez krótki okres, a gdy stają się problemem- oddać je do schroniska. Co więcej, jeśli osoba, która otrzymała od nas pupila nie lubi zwierząt lub- co gorsza ma uczulenie na jego sierść- to dopiero katastrofa! (Kichanie, prychanie, łzy i gdzie tu magia świąt?)
    cadeau empoisonné 2- piękna roślina bardzo wymagająca i trudna w utrzymaniu przez właściciela. O! A na dodatek wydzielająca proszek plamiący śnieżnobiały obrus wigilijny! (Na pewno może doprowadzić panią domu do czerwoności).
    cadeau empoisonné 3- sweterek od babci. Wszyscy kochamy nasze babcie. I co zrobić kiedy dostajemy od staruszki prezent na święta w postaci sweterka robionego przez nią na drutach przez ostatnie 2 miesiące? Słyszymy jeszcze "Przymierz natychmiast! Muszę zobaczyć jak w nim wyglądasz" I zaczyna się problem, bo sweterek jest zielono-czerwono-niebieski i w dodatku... za mały! Nie ma dobrego wyjścia z takiej sytuacji-przecież nikt nie chce urazić babci.
    cadeau empoisonné 4- alkohol dla osoby uzależnionej. W tym przypadku nie jest już tak zabawnie jak w poprzednich. Święta to i tak ogromna pokusa dla osoby uzależnionej od alkoholu.

    Miejmy nadzieję, że każdy cadeau empoisonné nie jest podarowany celowo, aby wprawić nas w zakłopotanie czy złość. W końcu to magia świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos prezentu w postaci alkoholu, ja kiedys podarowalam na specjalna okazje - byl to ich slub - znajomym skrzynke bardzo dobrego, i na dodatek drogiego francuskiego wina. Bylam troche zdziwiona, bo znajomi za prezent pieknie podziekowali, ale juz nie skomentowali jakosci, smaku, pochodzenia wina itd. Po jakims roku delikatnie zapytalam, jak im to wino smakowalo. No i usluszalam, zebym sie nie gniewala, ale oni to wino rozdali innym znajomym. Zupelnie nie mialam pojecia, ze oni sa AA, i ze w sumie to bylo takie wlasnie cadeau empoisonné...

      Usuń
    2. Wpadki zdarzają się najlepszym ;) Najważniejsze, że znajomi byli wyrozumiali :)

      Usuń
  15. Marta napisała :
    Och... ja dokładnie pamiętam, jak taki "zatruty prezent", całą swoją moc ujawnił właśnie w Wigilię:). Moja ciotka S. uwielbiała nas raczyć "wspaniałymi" prezentami. Nie mam pojęcia skąd brała niektóre rzeczy, ale zniszczone ubrania, kupowane worami w szmateksach, to było na porządku dziennym. I tak na Wigilię ciotka S. przyniosła cały karton ozdób świątecznych. Były tam jakieś koszmarne wycinanki, łańcuchy zrobione z papieru, no po prostu tragedia. W tym wszystkim były też jakieś lampeczki świąteczne wątpliwej jakości. Oczywiście, żeby się nie obraziła, grzecznie postanowiliśmy te ozdoby wykorzystać, a że w małym saloniku stała druga choinka, to właśnie tą mniejszą, brzydszą obwiesiliśmy tymi ozdobami i światełkami, żeby już mieć święty spokój, i każdy zajął się kolejnymi przygotowaniami do wieczerzy wigilijnej. I kiedy już siedzieliśmy przy stole, nagle moja mama zapytała:"co tak strasznie śmierdzi?". Tylko spojrzeliśmy na siebie, nikt nic dziwnego nie zauważył, ale po chwili rzeczywiście coś poczuliśmy i nagle rozległ się huk. Okazało się, że te lampeczki, w które ubrana była nasza choinka, zapaliły i firanki i zasłonę, a następnie samą choinkę. Koniec końców runęła z małego stoliczka prosto na kanapę, dywan i podłogę...Prawdziwie "zatruty prezent", bo straty były spore, a moja mama na widok saloniku omal nie dostała zawału...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu przypomniała mi się jedna z przygód Mikołajka :)
      http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2014/12/preparatifs-de-noel.html

      Usuń
  16. Moja mama chyba moglaby cos w tym temacie powiedziec:p w zeszlym roku moja mama w koncu postanowila spelnic swoje marzenie odnosnie remontu salonu. Od dawna po cichu sobie marzyla o kazdym jego elemencie az w koncu - zamowila ekipe. Jak na nia, milosniczke tradycyjnych rozwiazan, projekt byl szalony. Ale ze dobrze przemyslany - robil wrazenie. Rodzina poatanowila dolozyc cegielke. Siostra po kryjemu wspinala sie na krzealo i dziesiatki razy mierzyla okna i wysokosc pokoju. Ciotka z zamilowania krawcowa postanowila wykomczyc firanki i zaslony. A wyborem rzeczonych zajela sie babcia. Odicjalnym otwarciem salonu byly imieniny tuz po swietach. Mama nie mogla sie doczekac tej imprezy zeby polazac swoje dzielo. Wczesniej jednak pod choinke dostala firanki i zaslony z dedykacja ze beda prawie na ta impreze. Ciotka nawet zorganizowala wspolne wieszanie zaraz po obiedzie. Coz.... Brazowo-kremowe zaslony w geimwtryczne wzory z ecru firankami na tle dosc surowego szaro-fioletowego salonu wygladaly...interesujaco;) ale chyba nie o taki efekt mamie chodzilo. Zeby nie urazic rodziny wisialy jeszcze kilka tygodni a przed tymi swietami juz na poczatku grudnia mama pochwalila sie kupnem nowych zaslon. Jak sama przyznala - zeby sie nie narazic na kolejny prezent;) a zeszloroczny podarek? No coz ewidentnie zatrul jej projekt, jak i swiateczny nastroj:) //monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - des goûts et des couleurs, on ne discute pas ;)

      Usuń
  17. Małgosia napisała :
    Przykladem zatrutego prezentu np. dla zaciekłego gracza jest dostanie ulubionej gry (Wiedźmina) na Play Station 4, której nie może odtworzyć, ponieważ ma Play Station 3!!!
    Oj to bardzo boli, ale chęci obdarowującego mnie były jak najbardziej dobre :P Teraz muszę cierpliwie odkaładać sobie na nową konsolę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charles, który uwielbia grać, łączy się z Tobą w bólu ;)

      Usuń
  18. Mi kojarzy się on ze (niechcianym) sprzętem AGD dla kobiety. Jak by nic innego, praktytcznego nie mogła dostać - tylko kolejny sprzęt, który będzie służył całej rodzinie. I przez większość czasu tylko ona będzie na nim przygotowywać posiłek dla całej rodziny. Musi od czasu go użyć by jej nie wytykano, że ktoś kupił a w ogóle z niego nie korzysta.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie "zatruty prezent" z pozoru wygląda bardzo niewinnie. Jest podarowany z dobroci serca i jest wynikiem jak najlepszych chęci, bo darczyńca ma przecież przyjazne intencje, ale trafia w jakiś czuły punkt i sprawia wielką przykrość. Na przykład: przyciasna bluzeczka dla osoby, która w skrytości ducha uważa, że jest nieco zbyt gruba, a nie potrafi zrzucić zbędnych kilogramów. Albo płyta z ukochanym utworem, który kojarzy się z romantyczną randką, tuż po zerwaniu z chłopakiem...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ola napisała :
    Tylko raz w swoim życiu znalazłam pod choinką "un cadeau empoisonné" ;),który bardzo mnie rozczarował... i moment otwarcia oczekiwanego prezentu tkwi w mojej głowie do dzisiejszego dnia.... ,a od tego czasu minęło chyba z 17 lat. Kiedy byłam mała, moim ulubieńcem był Pinokio i z tego powodu bardzo zapragnęłam go dostać od Gwiazdora. Drewniany Pinokio był moim marzeniem.... W liście do Père Noël grzecznie poprosiłam o marionetkę,opisując ją z detalami. Gdy nadeszła Wigilia byłam bardzo podekscytowana i nie mogłam się wręcz doczekać otwarcia prezentów:) Po kolacji otrzymałyśmy z siostrą różne paczuszki (były w nich m.in. słodycze,ciepłe skarpety....) i czułam,że w największej z nich ukrywa się Pinokio... Kiedy otworzyłam paczkę,rozpłakałam się i dostałam wręcz szału- zamiast drewnianego chłopca,dostałam... miotełkę z szufelką,bo Gwiazdor;) stwierdził, że nie lubię sprzątać i może prezent przekona mnie do pomocy w domu. Kilka lat później,kiedy wiedziałam, że Père nie istnieje, rodzice wytłumaczyli mi,że nigdzie nie mogli znaleźć mojej zachcianki,dlatego zdecydowali,że kupią mi w zastępstwie miotłę..... Przez wiele lat miałam niechęć do sprzątania, a to wszystko przez Święta Bożego Narodzenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy miotełka była chociaż z drewna ? :P

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. niestety nie;( - plastikowa...
      Ola

      Usuń
  21. Hania napisała :
    Mój przykład un cadeau empoisonné to otrzymana rok temu na święta bożonarodzeniowe- 3 dniowa wycieczka "we dwoje" do Londynu. Prezent od męża.. Ten prezent wydaje się być przemyślanym i romantycznym gestem, z którego każda żona powinna być zadowolona :) Jest tu jednak pewne ale ... i to nie jedno... Pomyślicie że się czepiam :) Nie tylko data wyjazdu nie została ze mną skonsultowana - co spowodowało konieczność tłumaczenia się przed szefem, że w trakcie ważnego dla firmy projektu muszę
    wyjechać- "bo to prezent od męża bez możliwości zmiany dat". Ale najgorszym wydaje się że mój mąż [wierze że intencje miał dobre] wybrał Londyn, moim zdaniem bardziej ze względu na siebie (nigdy wcześniej tam nie był) a nie ze względu na mnie... ja mieszkałam tam wcześniej przez pół roku- więc Londynu poznawać już nie musiałam. Musiałam więc pojechać do miejsca które dobrze znałam... z którego wyjechałam nie chcąc tam mieszkać i spędzić tam trzy dni w stresie związanym z projektem który
    zostawiłam w pracy....

    Dla mnie właśnie ta wycieczka jest un cadeau empoisonné.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój prezent spełnia wszystkie kryteria cadeau empoisonne ;)

      Usuń
  22. Roksana napisała :
    Ha, cadeau empoisonné to temat rzeka. Moim ulubionym przykładem sprzed kilku lat jest książka znanej i pięknej pani z ćwiczeniami i dietami. Czy to zły prezent? Absolutnie nie, ale na mozaikowym tle zastawionego, świątecznego stołu taki livre wygląda trochę absurudalnie. Bo jak tu se mettre a la diet, kiedy wszyscy wokół fetent.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jola napisała :
    Ogólnie rzecz biorąc nie lubię narzekać na dostane prezenty, ponieważ to nie wypada :) wynika to z samego faktu, że ktoś chciał się wysilić i coś nam podarować…bo przecież pójście do sklepu a nawet chwila zastanowienia nad samym prezentem trochę zajmują :)
    Ale na potrzeby konkursu a raczej chęć wygrania to zrobię, ponieważ wiem, że osoba, którą opiszę na pewno tu nie zajrzy :)
    Nie ze wszystkimi członkami mojej rodziny mogę spędzić Święta dlatego też zawsze przed Wigilią jeździmy często zawieźć opłatek i prezenty. Moja Ciocia jest z natury osobą, która „olewa system” :D więc często tak sami było z prezentami.
    Nigdy nie wymagaliśmy od nie niczego „wow” aczkolwiek ja padłam serii jej „pomyłek” :D ponieważ co roku.. rok w rok przez kilka lat dostawałam od niej gorzkie czekoladki.. pominę fakt, gdyż nie jem gorzkiej czekolady, bo zawsze tłumaczyłam to tym, że gorzka jest zdrowa i …alkohol a w szczególności wódkę.. :D Nie chcę udawać, że jestem przeciwniczką alkoholu, bo okazjonalnie..2 razy do roku wypiję kieliszek wina lub szampana. Wódki nigdy w ustach nie miałam i mieć nie będę.. :) Dodam także, że moja rodzina jest tak samo abstynencka co ja więc nikt z domowników nie skorzystał na tych prezentach.
    Moja Ciocia jest moją dość bliską rodziną, więc często się spotykamy i pewnego roku przed wigilią podczas luźnej rozmowy zeszło na temat alkoholu. Pomyślałam, że warto wykorzystać okazję i „wywaliłam” obszerny monolog na temat, że nie piję a wódką wręcz gardzę. Ciocia przytaknęła mi, więc pomyślałam, że osiągnęłam pełny sukces :) myślałam tak do momentu, gdy w prezencie dostałam „pakiecik” małych rosyjskich wódek…. Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.. przemilczałam wszystko.. :) rodzina jak co roku zanosiła się śmiechem a ja schowałam prezent do mojej genialnej kolekcji :D
    Następnego roku pomyślałam, że taka głupia to nie będę i sama kupię jej „ulubiony” prezent. Może wtedy zrozumie, że alkohol w prezencie dla osoby niepijącej to średni prezent…dostała ode mnie ogromną charakterystyczną wódę :D ja oczywiście powiększyłam kolekcję o kolejny trunek :)
    Za to punkt kulminacyjny miał miejsce w roku następnym, gdyż dostałam tą samą wódkę, którą kupiłam jej osobiście.. UWAGA… w torebce, którą sama jej kupiłam :D Skąd to wiem? A no stąd, że torebka była cały czas „chamsko” podpisana markerem przeze mnie „Ciocia XXXX” :D
    Po tym incydencie zwątpiłam i przestałam walczyć :)
    Wpadłam nawet na pomysł, że powinnam kupować Cioci to co sama chciałabym dostać, ponieważ jest szansa, że rok później to dostanę :)
    Teraz już na szczęście nie kupujemy sobie prezentów więc moje imperium alkoholowe przestało się powiększać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha Ciocia musiała naczytać się książek o minimalizmie i recyclingu ;)

      Usuń
  24. Anna napisała :
    choćbym nie wiem jak chciała wysilić się na kreatywność ciągle jedna sprawa jak bumerang wraca mi do głowy.
    Według mnie najtrafniejszym przykładem un cadeau empoisonne jest piesek (zwierzątko) pod choinkę.

    Jeśli nie jesteśmy pewni, że obdarowywany chce otrzymać taki prezent albo jest nim dziecko należy się bardzo dobrze zastanowić nad innym prezentem, aby tak jak w opisie idiomu psiak nie został powodem obciążeń czasowych, pieniężnych itp., a co gorsza żeby nie wylądował niechciany w schronisku lub na ulicy, bo nie ta rasa, nie ten kolor, za duży, za mały - a żywe zwierzątko to nie zabawka.

    Zgłaszając się do konkursu chciałabym tym samym przekazać apel aby w żadnym domu piesek, kotek, chomik czy inne zwierzątko nie stało się un cadeau empoisonne.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasia napisała :
    Pierwszym skojarzeniem z "Zatrutym" prezentem jest coś do jedzenia :D Nie tylko można nie trafić pod względem smaku, upodobania czy nadzienia ale także dodatkowo zrobić coś na przekór tej osobie, tak żeby nie była zadowolona lub nawet było to niemiłe dla niej ;) np. czekoladki dla osoby na diecie :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Monika napisała :
    Zatruty prezent dostal kiedys moj partner od, a jakze, swojej babci. Byl to atlas samochodowy w wydaniu ksiazkowym: wielka ceglaaaa, dobrze wydana, tylko...w dobie internetu i gpsu ciezko mi sobie wyobrazic mojego partnera za kierownica z wielka ksiazka na kolanach...Podziekowal i ksiazka lezy na polce kilka lat, w ogole nie otwierana ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Agata napisała:
    Trudno mi określić co może być tym "zatrutym" prezentem. Pomysłów może być wiele. Każda osoba jest inna, ma inny gust, np. dla mnie zwierzątko czy też książki to jak najbardziej trafiony prezent ale dla kogoś innego już niekoniecznie. Książka zostanie na półce jako element dekoracji pokoju a zwierzątko to jedynie obowiązek, który trzeba wypełniać; po jakimś czasie się znudzi i te obowiązki przejdą na kogoś innego z domowników,jak to zwykle bywa :) Wydaję mi się, (przynajmniej dla mnie) takim "zatrutym" prezentem są różnego rodzaju figurki, świece zapachowe, ponieważ gromadzą się tylko na półkach i zbierają kurz, a po pewnym czasie zostają wynoszone na strych. Innym przykładem, myślę że bardziej chamskim może być zestaw kosmetyków do pielęgnacji włosów dla łysego albo krem przeciwzmarszczkowy dla kobiety, która może to inaczej odebrać niż nam by się wydawało :D Oczywiście jak ktoś ma poczucie humoru to obróci to wszystko w żart i nie weźmie tego do serca. Może tego nie można nazwać prezentem ale uważam że składanie sobie życzeń w Wigilię jest "zatrute" ( jak ja tego nie cierpię). Często takie życzenia są nieszczere i sztuczne, inaczej myślimy niż mówimy, przynajmniej w mojej rodzinie tak jest z niektórymi osobami, no ale z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach. Jak już mówiłam wcześniej takich prezentów jest niezliczona ilość, więc nie można wypisać wszystkich, ja już i tak wypisałam trzy a powinien być tylko 1 przykład.
    Na koniec życzę Szczęśliwego Nowego Roku! :P

    OdpowiedzUsuń
  28. czekamy na wyniki:)

    OdpowiedzUsuń
  29. WYNIKI JUŻ NA BLOGU NA SAMYM KOŃCU WPISU KONKURSOWEGO :)

    OdpowiedzUsuń